Trzy miesiące temu napisałem, że notowania credit default swaps na obligacje korporacyjne ‘Wielkiej Trójki’ amerykańskich producentów samochodów sugerują, że rynek ocenia prawdopodobieństwo bankructwa jednej z tych firm w okresie najbliższych 5 lat na 95%. Dziś wiemy, że rynek podchodził do sprawy bardzo optymistycznie.
Szef General Motors, Rick Wagoner, po tym jak spółka opublikowała sprawozdanie finansowe za III kwartał, z którego wynika, że straciła w tym okresie 2.5 mld dolarów i ‘spaliła’ 6.9 mld dolarów gotówki stwierdził, że jeszcze przed końcem 2008 roku firma może utracić płynność finansową. Oznacza to, że jeśli GM nie otrzyma rządowej pomocy to nie przetrwa 2009 roku.
Fatalne wyniki opublikował także Ford. W trzecim kwartale strata koncernu wyniosła 3 mld dolarów, a firma zużyła 7.7 mld dolarów gotówki. Kierownictwo Forda zapewnia jednak, że ma środki na przetrwanie 2009 roku.
Problemy amerykańskich producentów samochodów związane są z tragedią (świadomie używam tego słowa) na rynku sprzedaży samochodów. W październiku sprzedaż samochodów spadła o 32% do poziomu najniższego od stycznia 1991 roku. General Motors sprzedał niemal połowę mniej samochodów (45%) niż rok temu. Spadek sprzedaży Forda wyniósł 30%, a Chryslera (trzeciego z Wielkiej Trójki) 35%. Problemuyze sprzedażą mają nie tylko amerykańscy producenci. Sprzedaż Toyoty spadła o 23%, Mazdy o 25% ,a Nissana o 33%.
Jeśli uwzględnić przyrost populacji to najgorszy miesiąc pod względem sprzedaży samochodów… po drugiej wojnie światowej – to zdanie z konferencji zorganizowanej przez GM. Dostosowana sezonowo roczna sprzedaż samochodów wyniosła 10.6 mln w porównaniu do 16 mln w październiku 2007 roku. Czy ktoś mógłby więc powiedzieć dlaczego Ford zdecydował się zatrudnić 1000 pracowników w fabryce lekkich półciężarówek?
Co oznaczałoby bankructwo GM? Po pierwsze, małe tsunami na rynku obligacji korporacyjnych. General Motors wyemitował obligacje warte 16 mld dolarów, a GMAC LLC, którego posiada 49% udziałów, sprzedał kolejne obligacje warte 56 mld dolarów. Ford wyemitował papiery dłużne na sumę 63 mld dolarów. Potencjalne odpisy na powyższe kwoty to wierzchołek góry lodowej ponieważ CDS na obligacje GM i Forda są benchmarkiem dla większości CDO’s opartych na amerykańskich obligacjach korporacyjnych. Po drugie, olbrzymie problemy, utratę płynności finansowej i bankructwa dla poddostawców GM. Po trzecie, olbrzymie problemy dla Forda i Chryslera. Dlaczego? Na fabrycznych parkingach GM stoją tysiące samochodów. W przypadku bankructwa zostaną one sprzedane po każdej praktycznie cenie w celu spłaty zobowiązań. To oznacza silną konkurencję cenową dla innych producentów.
Czy GM upadnie? Nie wiem. Firmy motoryzacyjne z USA już wymusiły na rządzie gwarancje na pożyczki w wysokości 25 mld dolarów. Biorąc pod uwagę stan sektora, te pieniądze już przepadły. W tej chwili GM, Ford i Chrysler lobbują na rzecz 50 mld dolarów pomocy. Moim zdaniem istnieje duża szansa, że ją otrzymają.
Prawdziwe problemy czekają jednak poddostawców sektora motoryzacyjnego, przede wszystkim z krajów, których rządów nie stać będzie na pomoc finansową. Poddostawcy z reguły nie spełniają kryterium ‘zbyt duzi by upaść’ i to oni będą największą ofiarą kryzysu w sektorze motoryzacyjnym. Dotyczy to także polskich firm, także tych notowanych na WGPW. W tej chwili trzymałbym się od nich z daleka.
Related posts:









