Zdefiniujmy kreacjonizm jako przekonanie, że Wszechświat i życie na Ziemi miało inteligentnego stwórcę i ewolucjonizm jako teorię głoszącą, że wszystko co istnieje powstało wskutek przypadkowych, ewolucyjnych zmian: najpierw w czasie ‘wzrostu’ Kosmosu a następnie poprzez  losowe mutacje i dobór naturalny.  Oczywiście, obowiązujący paradygmat filozoficzny wyraża przekonanie, że kreacjonizm jest irracjonalny i nienaukowy, w przeciwieństwie do ewolucjonizmu. Problem polega na tym, że paradygmat ten jest prawdziwy tylko wtedy jeśli Bóg nie istnieje.

Rozważmy przykład podany przez Alexa Tabarroka: znajdujesz zegarek w lesie. Jeśli masz 100% pewności, że nie ma żadnego zegarmistrza to teoria głosząca, że zegarek powstał w wyniku przypadkowych zderzeń metalicznych cząsteczek wydaje się być genialnym wyjaśnieniem twojego znaleziska. Jeśli jednak wiesz, że istnieje zegarmistrz to najprostszym, najbardziej oczywistym i racjonalnym wyjaśnieniem istnienia zegarka jest teza, że został on zaprojektowany przez zegarmistrza. Każde inne wyjaśnienie istnienia zegarka będzie nierozsądnym komplikowaniem sytuacji.

Nie inaczej jest z ewolucją. Miliony ludzi, wierzą, po prostu, wiedzą, że Bóg istnieje. Dla tych ludzi, kreacjonizm jest oczywistą regułą wyjaśniającą pochodzenie Wszechświata. Jeśli Bóg istnieje, to kreacjonizm jest prawdziwy i naukowy a ewolucjonizm błędny i irracjonalny. Tutaj powstaje kolejny problem: nie można naukowo udowodnić, że Bóg nie istnieje.

Stąd też teistyczny kreacjonizm jest równie koherentną i racjonalną postawą filozoficzną co ateistyczny ewolucjonizm. Wszystko zależy od tego czy ktoś wierzy w istnienie Boga czy nie. Z logicznego (potocznie logicznego) punktu widzenia w żałosnej sytuacji znajdują się teistyczni ewolucjoniści i progresywni teiści. Ich postawy filozoficzne są irracjonalne.

Załóżmy więc, za Tabarrokiem, że jutro Bóg zjawi się w swej chwale i potędze okaże się ludzkości jako ten przez którego wszystko się staje. Wydaje się logiczne, że w tej sytuacji ewolucjoniści przyznają, iż gdzieś popełnili błąd. Dla wierzących w Boga milionów ludzi nie potrzeba jednak demonstracji boskiej obecności by uznali, że Bóg istnieje, stąd przyjmują oni sceptyczny stosunek do ewolucjonizmu.

Rozumowanie to implikuje ważne konsekwencje w kwestii nauczania kreacjonizmu w szkołach. Jeśli dla wierzących w Boga, kreacjonizm jest racjonalną postawą filozoficzną, a nie istnieje jeszcze prawo delegalizujące wiarę w Boga, to nauczanie kreacjonizmu nie tylko nie łamie zasad świeckości państwa (wiara w Boga nie wiąże się z konkretnym systemem religijnym) ale jest logiczne i racjonalne.

Oczywiście nie oznacza to nauczania nie-naukowych (sfalsyfikowanych przez współczesną naukę) poglądów o tym, że Ziemia istnieje 4 tysiące lat i innych konsekwencji literalnego interpretowania księgi Rodzaju. Trudno się jednak pogodzić z totalitarnym paternalizmem indoktrynującym ‘nieoświecone’ społeczeństwo, że wiara w Boga jest zbyt naiwna by ją poważnie traktować.

Tekst Alexa Tabarroka: tu.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Kto jest właścicielem Ameryki?
  2. Czy Wasze życie warte jest 960 000 złotych?