Nie wiem kto przyniósł tę informację do ‘prawdziwie-polskiej’ blogosfery – wiem, że rozprzestrzeniła się z prędkością światła i każdy ‘prawdziwie-polski’ bloger nie byłby sobą gdyby w dyskusji o amerykańskich wyborach nie zarzucił rasizmu milionom Afroamerykanów, którzy w zdecydowanej większości oddali swój głos na Obamę i mają jeszcze czelność być z tego dumni. ‘Chcesz zobaczyć rasizm lewaku? To patrz na to: 96% Czarnych głosowało na Obamę. To jest rasizm’ – krzyczy jeden z drugim.
Nie powiem, 96% robi wrażenie. Wzbudza do refleksji. Sprawia, że rozumny człowiek otwiera IE i uruchamia Google. To co znajduje sprawia, że traci resztki szacunku dla osób posługujących się tak prostą manipulacją. Liczby nie wiedzą co to poprawność polityczna, ale nie mogą obronić się przed prezentowaniem ich poza ich naturalnym kontekstem.
Jaki jest kontekst 96% Czarnych wyborców, którzy poparli Obamę w 2008 roku. Taki, że od trzydziestu lat, żaden demokratyczny kandydat na prezydenta nie otrzymał mniejszego poparcia wśród Afroamerykanów niż 83%. Kerry w 2004 otrzymał 88% głosów Czarnych, Gore w 2000 zdobył 90% poparcia wśród tej grupy rasowej. 91% zdobył także Mondale w 1984 roku (kolejno od 1976 roku: 83%, 83%, 91%, 89%, 83%, 84%, 90%, 88%, 96%) Nie wiem dlaczego Czarni nie lubią republikanów.
Ale potrafię sobie wyobrazić, że Czarny republikanin ogląda wywiad z kandydatem na wiceprezydenta USA – Sarah Palin i uświadamia sobie, że ta Pani nie jest w stanie wymienić żadnego orzeczenia Sądu Najwyższego, z którym się nie zgadza poza Roe v. Wade. Sprawia wrażenie, że nie tylko nie zna nazw kontrowersyjnych orzeczeń SC potwierdzających supremację rasy białej (Scott v. Sandford) czy idei segregacji rasowej ( Plessy v. Ferguson), lecz nie ma pojęcia, że takie decyzje Sąd Najwyższy wydawał. Potrafię sobie wyobrazić, że fakt ten skłania go do zaciśnięcia zębów i głosowania na Obamę.
Nieważne. Interesuje mnie to, że Efekt Obamy, ten rasizm, o który prawdziwie-polskie gwiazdy blogosfery oskarżają Czarnych to dodatkowe 7% głosów (średnia z dwóch ostatnich elekcji to 89% poparcia dla demokratów, co więcej poprzednie elekcje były przegrane należałoby się spodziewać, że w wygranych wyborach jeszcze więcej zagłosuje na demokratę). Te 7% to około 0.9% wszystkich oddanych głosów. Kolor skóry Obamy w żaden sposób nie przesądził o zwycięstwie Obamy. Obama nie wygrał dzięki rasizmowi Czarnych.
To nie koniec rozważań. Bezwzględne 7% to około 7.8% więcej głosów Czarnych jakie Obama otrzymał w 2008 roku i które można interpretować jako ta część poparcia związana tylko z pochodzeniem rasowym Obamy. Czy to dużo? W 1960 roku 83% amerykańskich katolików poparło w wyborach Johna F. Kennedy, choć jeszcze w 1956 roku aż 54% z nich zagłosowało na republikanina. Kennedy otrzymał o 37% katolickich głosów więcej niż kandydat demokratów z 1956 roku. To wzrost o 80%. Całkiem dużo jeśli porównać go do 7.8% Obamy. Badania naukowe wykazały, że katolik Kennedy otrzymał o 17% katolickich głosów więcej niż jakikolwiek nie-katolicki kandydat mógłby zdobyć.
Albo więc amerykański katolicy są dla naszych ‘prawdziwie-polskich’ blogerów religijnymi szowinistami w dużo większym stopniu niż Czarni są rasistami, albo gigantyczne poparcie jakie Obama otrzymał wśród Czarnych, a Kennedy wśród katolików więcej ma wspólnego z powszechnie akceptowanym w naukach społecznych mechanizmem popierania ‘swojego’ niż szowinizmem czy rasizmem. Nikt o zdrowych zmysłach nie oskarża przecież mieszkańców Arizony i Alaski o lokalny szowinizm, którego wynikiem było większe poparcie dla McCain/Palin w tych stanach. Nie zarzuca się podobnego szowinizmu mieszkańcom Illinois gremialnie popierających Obamę.
Dlaczego więc prawdziwie-polscy blogerzy tak chętnie wymachują 96% poparciem Obamy wśród Afroamerykanów jako dowodem na ‘czarny rasizm’? Bo dla większości ludzi nieznających amerykańskiego procesu wyborczego ta prymitywna manipulacja brzmi bardzo przekonywująco.
Related posts:







