Pytanie wydaje się pozornie niezwykle głupie ponieważ dług emitowany przez rząd USA zawsze uznawany był za ‘niemalże’ pozbawiony ryzyka. Z reguły zresztą dług rządowy uznawany jest w cywilizowanych krajach za wskaźnik zysku pozbawionego ryzyka. W Polsce rolę takiego benchmarku, używanego choćby do oceny realnej atrakcyjności danej inwestycji pełnią trzymiesięczne bony skarbowe.
Ale fakt, że obligacje skarbowe USA są uznawane za pozbawione ryzyka wcale nie znaczy, że ryzyko niewypłacalności nie istnieje. Rynek je dostrzega i wycenia. Służy do tego credit-default swaps. Pisałem już kiedyś o CDS ale przypomnę, że podaje się go w punktach bazowych (100 punktów to 1% – jak ze stopami procentowymi) i CDS na poziomie 1 oznacza, że ubezpieczenie 10 mln dolarów dziesięcioletniego długu kosztuje 1 000 dolarów rocznie. Jeszcze latem 2007 roku, credit-default swaps na 10 – letnie obligacje USA wynosił mniej niż 2 punkty bazowe.
Czasy się zmieniły. Jak donosi Bloomberg, po tym jak na koszt i ryzyko amerykańskiego podatnika FED pożyczył 85 miliardów dolarów (jakieś 80% polskiego budżetu) AIG pod zastaw bez mała 80% akcji ubezpieczyciela (taką strukturę ma ta ‘nacjonalizacja’) CDS na 10 – letnie obligacje wzrósł 17 września z 26 do 30 punktów. Oznacza to, że według kryterium CDS obligacje USA są dwukrotnie bardziej ryzykowne niż te emitowane przez Austrię, Finlandię i Szwecję. CDS na niemieckie bundy wynosi zaledwie 14 punktów.
Co ma w tej sprawie do powiedzenia prezydent Bush? Wczoraj, na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Panamy, Bush przekonywał reporterów: „The Panamanian economy is strong”.
Related posts:







