Ponieważ tego bloga czyta spora już grupa dobrze poinformowanych ludzi chciałbym zapytać o coś co zwróciło moją uwagę. Dzisiejszy Puls Biznesu napisał o pewnych kontrowersjach związanych z nieznanymi publicznie do tej pory dochodami szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Krzysztofa Bondaryka. Otóż, Bondaryk jako szef najważniejszej polskiej służby specjalnej otrzymuje setki tysięcy złotych rocznie od prywatnej firmy telekomunikacyjnej – Ery.

Wszystko odbywa się zgodnie z prawem – Bondaryk otrzymuje te pieniądze w realizacji zapisu kontraktu mówiącego o zakazie konkurencji. Nie to mnie jednak zainteresowało, lecz to co PB napisał później:

Tyle, że w tym samym czasie kiedy pobierał od telekomu sowitą odprawę, Bondaryk forsował korzystne dla operatorów przepisy. Chodzi o ujawnione w lipcu przez “Dziennik” naciski szefa ABW dotyczące sposobu podsłuchiwania Polaków. Policja, CBA i służby wojskowe zgodnie chciały zakładać podsłuchy tak, aby firmy telekomunikacyjne nie wiedziały, kto jest podsłuchiwany. Jako jedyny sprzeciwił się temu Bondaryk, który w ustawie chciał zagwarantować dostęp do tych informacji pracownikom operatorów.

W pionach bezpieczeństwa telekomów siedzą byli funkcjonariusze służb specjalnych, których podejrzewamy o handlowanie tymi informacjami” – tłumaczył “Dziennikowi” wysoki rangą oficer komendy głównej policji. Dlatego kwestia odprawy dla Bondaryka wywołuje kontrowersje i podejrzenia o konflikt interesów.

Moje pytanie brzmi: czy istnieje jakiś racjonalny powód, dla którego szef ABW forsowałby zapis oddający prywatnym firmom najbardziej tajną wiedzę dotyczącą tajnych operacji prowadzonych przez policję i służby specjalne? Przyznaję otwarcie, nie jestem ekspertem w tych sprawach. Być może istnieje narodowy interes w tym, by prywatne firmy dysponowały wiedzą o tym kogo podsłuchują polskie tajne służby.

Pytanie to jest tym ważniejsze, że zgodnie z relacją PB w pionach bezpieczeństwa tych prywatnych firm telekomunikacyjnych pracują ludzie związani wcześniej ze służbami specjalnymi (sprzedający tajne informacje). Co więcej, ponieważ polskie prawo jest stosunkowo (na przykład w porównaniu do prawa amerykańskiego) restrykcyjne w sprawie legalności działań podsłuchowych, to wiedza, którą dysponować będą pracownicy prywatnych służb, związani wcześniej ze służbami specjalnymi (z żyłką do interesu), dotyczyć będzie najważniejszych i najbardziej tajnych operacji prowadzonych przez polskie służby specjalne. Powtórzę pytanie: czy Bondaryk może forsować takie rozwiązanie z powodu troski o interes narodowy? Bo jeśli nie, to ja zastawiałbym się już tylko nad tym czy to Trybunał Stanu ,czy Sąd Wojskowy najlepiej oceniłby postawę szefa ABW. Ale powtórzę, jestem ignorantem w sprawach podsłuchów telefonicznych.

Przy okazji: czy to znaczy, że gdy rozmawiam przez komórkę, to powinienem od czasu do czasu rzucić jakąś pozytywną uwagę o dzielnych oficerach WSI, czy… SB? W końcu kto mógł na początku lat 90′ mieć doświadczenie w zabezpieczaniu linii telekomunikacyjnych?

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF