Dolar zainwestowany 20 lat temu w szeroki indeks amerykańskiego rynku S&P 500 wart byłby około 3 dolary dzisiaj (nie uwzględniając dywidend). Ten sam dolar zainwestowany w akcje General Motors wart byłby 7 centów.
Kapitalizacja rynkowa GM wynosi obecnie około 2 mld dolarów, czyli około 6 mld złotych. To 1/45 wartości Google, 1/85 wartości Microsoftu, 1/7 wartości Ebay oraz 110% wartości polskiego producenta piwa – Żywiec. Jeśli ktoś uważa, że General Motors ma kluczowe znaczenie dla amerykańskiej ekonomii to musi mieć świadomość, że rynek jest innego zdania.
Od 1980 roku zagregowane inwestycje kapitałowe Forda i GM doprowadziły do redukcji kapitału netto o 465 mld dolarów, co w potocznym języku oznacza, że kompletnie nieudane inwestycje Forda i GM spowodowały utratę 465 mld dolarów w ciągu ostatnich 28 lat. Te pieniądze istniały, a następnie zniknęły zmniejszając tym samym majątek amerykańskiego społeczeństwa o wymienioną kwotę.
Za 465 mld dolarów GM i Ford mogłyby zamknąć wszystkie swoje fabryki i wykupić wszystkie akcje Volkswagena, Toyoty, Hondy i Nissana.
Nieudane inwestycje, będące wynikiem złego zarządzania to jedna z przyczyn katastrofy producentów samochodów z Detroit. Drugą przyczyną są związki zawodowe, których roszczenia doprowadziły do tego, że godzina pracy szeregowego pracownika jednej z firm Wielkiej Trójki kosztuje 73$ (pensja, emerytura, ubezpieczenie zdrowotne – razem). Ta sama godzina pracy w fabryce Toyoty w USA kosztuje 48$, w przeciętnej firmie przemysłowej 31$, a w przeciętnym przedsiębiorstwie w USA 28$.
Jeśli krzykliwi związkowcy z General Motors domagają się ratowania firmy za publiczne pieniądze, to w gruncie rzeczy żądają by niezamożni amerykańscy pracownicy złożyli się na utrzymanie arystokracji wśród pracowników linii produkcyjnych – pracowników GM, którzy mają czelność domagać się publicznej pomocy mimo tego, że sami otrzymują wynagrodzenie o 157% większe niż przeciętny amerykański pracownik.
Nic lepiej nie opisuje perfidii wpływowych związków zawodowych, które zrobią wszystko by źle traktowani, źle opłacani pracownicy sektora usług składali się ze swoich podatków na burżujskie wynagrodzenia kasty wybranych: kolejarzy, górników, hutników czy pracowników GM.
Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:
