Opublikowano projekt ustawy o wykupywaniu przez amerykański rząd toksycznych aktywów zalegających w bilansach amerykańskich instytucji finansowych. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka najważniejszych kwestii związanych z planem:

Po pierwsze, Paulson domaga się zgody Kongresu na zwiększenie zadłużenia USA o około 3 biliony dolarów: z około 8.3 bilionów do 11.3 bilionów. To może być wskazówka co do ostatecznego kosztu załamania na rynku finansowym a być może bezpośrednich kosztów interwencji rządowej. Koszty te poniesie amerykański podatnik przede wszystkim, a być może wszyscy mieszkańcy Ziemi, jeśli dojdzie do osłabienia wartości dolara.

Po drugie, plan Paulsona zakłada, że duma skupionych toksycznych papierów nie może przekroczyć 700 miliardów dolarów w określonym czasie. To niezwykle ważny kruczek prawny ponieważ pozwala rządowi USA na skupienie dużo większej niż 700 miliardów dolarów ilości toksycznych aktywów. Po prostu aktywa, które rząd skupi a następnie sprzeda na wolnym rynku nie będą już wliczane do sumy składającej się na limit w wysokości 700 mld dolarów. Można podać następujący przykład: rząd USA skupuje ‘śmieciowe papiery’ warte 700 mld dolarów odsprzedaje je za 500 mld dolarów, skupuje za 500 mld dolarów i odsprzedaje za 300 mld i tak dalej aż do wykorzystania 700 mld.

Jednak największe kontrowersje budzi sekcja ósma projektu. Oto jej treść: ‘Decisions by the Secretary pursuant to the authority of this Act are non-reviewable and committed to agency discretion, and may not be reviewed by any court of law or any administrative agency.’

Decyzje Sekretarza (Skarbu – T.) podejmowane w ramach realizowania tej ustawy nie podlegają weryfikacji i muszą być ujawniane, nie mogą być weryfikowane przez żaden sąd i żadną agencję administrującą (przepraszam za jakość tłumaczenia – mój prawniczy angielski nie jest najlepszy). Moje pierwsze pytanie po przeczytaniu tego fragmentu brzmiało: czy ktoś jeszcze pamięta o amerykańskiej Konstytucji? Paul Krugman napisał o nielimitowanej dowolności działań Sekretarza Skarbu USA i ustawowej ochronie przed kontrolą Kongresu jakie zakłada projekt Paulsona. To gigantyczna władza dla rządu, której domagają się ludzie niosący sztandar z napisem ‘Rząd nie jest rozwiązaniem, rząd jest częścią problemu’. Mówimy o nielimitowanej i nie kontrolowanej władzy do skupywania dowolnej klasy aktywów o wartości setek miliardów dolarów.

Napisałem dowolnej klasy aktywów ponieważ jedna z wersji projektu pozwala Sekretarzowi Skarbu na odkupienie po konsultacji z szefem FED innych aktywów, których kupno można postrzegać jako niezbędne do efektywne ustabilizowania rynków (other assets, as deemed necessary to effectively stabilize financial markets).

Nie istnieją praktyczne żadne kryteria ustalające, które aktywa Sekretarz Stanu powinien skupować. Nie istnieją także kryteria określające, od których instytucji Sekretarz powinien odkupywać papiery poza określeniem, że są to korporacje mające swoją siedzibę w USA.

Ideą planu Paulsona jest stabilizacja rynku finansowego. Ma ona zostać osiągnięta poprzez odkupienie po cenach rynkowych niepłynnych aktywów zalegających w księgach instytucji finansowych. Rodzi to kilka problemów. Po pierwsze, skoro odkupienie ma odbywać się po cenach rynkowych to dlaczego musi go dokonywać rząd USA a nie prywatni inwestorzy. Rodzi to poważne wątpliwości co do tego czy rząd będzie kupować aktywa po cenie rynkowej czy znacznie powyżej tej ceny. Tym bardziej, że skupienie toksycznych aktywów po cenie rynkowej oznacza konieczności uczynienia odpisów przez instytucje sprzedające je, a więc także potrzebę rekapitalizacji na uzupełnienie straconego kapitału.

Alternatywą dla tej sytuacji jest skupowanie aktywów powyżej ceny rynkowej i de facto rekapitalizowanie prywatnych instytucji za publiczne pieniądze. Powstaje pytanie: dlaczego amerykański podatnik ma rekapitalizować prywatne firmy, jeśli nie ma zapewnionego udziału w przyszłych zyskach tych instytucji? W związku ze skupowaniem papierów od prywatnych instytucji powstaje jeszcze jedna wątpliwość: projekt Paulsona nie przewiduje, że rząd otrzyma jakąkolwiek kontrolę nad instytucjami, którym będzie za publiczne pieniądze pomagać. Co więcej, korporacje te nie będą nawet zmuszone do zupełnego ujawnienia swoich ksiąg rachunkowych. Oznacza to, że sytuacja podatnika i rządu będzie dużo gorsza niż w przypadku nacjonalizacji GSE i AIG, w których rząd nie tylko wymienił kierownictwo, ale których także stał się głównym akcjonariuszem.

Na koniec warto jeszcze raz pochylić się nad nieskończoną ignorancją prezydenta Busha, który argumentował, że problem w systemie finansowym jest tak poważny, że wymaga natychmiastowego i zdecydowanego działania. To ma sens: im poważniejszy problem tym mniej czasu potrzeba na jego przemyślenie! Ryzyko upadku systemu finansowego wymaga kilku tygodni prac legislacyjnych Kongresu, ratyfikacja umowy o wolnym handlu z Kolumbią kilku lat. Logika Busha po prostu budzi podziw.

Projekt ma spore szanse na ustabilizowanie sytuacji na rynkach, zresztą – nie czarujmy się, to jest jego cel a nie systemowa reforma świata finansów. Bez ustabilizowania sytuacji na rynkach i amerykańskiej giełdzie McCain może zapomnieć o zwycięstwie. Jego długoterminowym skutkiem powinna być stracona dekada, może dwie, i wpadnięcie amerykańskiej gospodarki w wytyczone przez Japonię tory marazmu i deflacji aktywów. Co to oznacza dla rynków finansowych wie każdy kto zna poziom indeksu Nikkei w roku 1990.

Podziel się z innymi:
  • Google Bookmarks
  • Print
  • email
  • Wykop
  • MySpace
  • Twitter
  • Technorati
  • Facebook
  • PDF

Podobne zagadnienia omówiłem w tekstach:

  1. To już nie jest plan Paulsona
  2. Dlaczego nie dopuszczono do implozji systemu finansowego?
  3. Plan Geithnera – dwa spojrzenia
  4. Plan Geithnera
  5. Skutki załamania się systemu finansowego na Islandii
  6. Dwa fundamenty systemu finansowego
  7. Wewnętrzna sprzeczność w planie Paulsona – to nie może działać!