Z młodości pamiętam taką piosenkę zespołu Big Cyc (mam nadzieję, że reklamy kontekstowe zachowają się porządnie i nie będzie linków do klinik chirurgii plastycznej) pod tytułem ‘Nie wierzcie elektrykom’. Odkąd zacząłem prowadzić tego bloga staram się przekazać tę samą prawdę w odniesieniu do analityków na rynkach finansowych.
Nie mam nawet na myśli tego, że analitycy mogą świadomie wprowadzać uczestników rynku w błąd, lecz fakt, że nie są oni w stanie wycenić spółki lepiej niż robi to tysiące innych ‘analityków’ za pomocą zleceń kupna i sprzedaży. Jak pisałem, jedyną przewagą analityków może być lepszy kontakt z zarządem analizowanej spółki i (nielegalny) dostęp do informacji niedostępnych publicznie. Problem w tym, że w okresie, w którym zarządy spółek masowo zmieniają i anulują prognozy wyników nawet ta hipotetyczna przewaga analityka nad indywidualnym inwestorem traci na znaczeniu. Mówiąc po ludzku: jest zwyczajnie za dużo zmiennych by zbyt poważnie traktować wyceny z raportów analitycznych.
Oczywiście, jest jeszcze jeden problem, który zasygnalizował Pan Robert Gwiazdowski mówiąc: Analitykom z Unicredito wierzę tak samo jak tym z JP Morgan, a generalnie analitykom z banków inwestycyjnych wierzę mniej niż przypadkowo spotkanemu na ulicy psu. Tak duża instytucja finansowa jak Unicredito rzeczywiście może mieć swoje własne interesy w wydawaniu takiej, a nie innej wyceny spółki giełdowej. Oprócz kwestii zdolności analityków do opracowania wyceny spółki trzeba też wziąć pod uwagę ich wiarogodność wynikającą z etyki biznesowej, a raczej jej braku.
Warto jednak pamiętać o kilku problemach związanych z kontrowersyjną wyceną Lotosu. Po pierwsze, proszę nie dać się nabierać na teorie spiskowe sugerujące możliwość wrogiego przejęcia Lotosu dzięki załamaniu się cen akcji na giełdzie. Skarb Państwa, razem z Naftą Polską, kontroluje 58% akcji Lotosu i bez świadomej współpracy Skarbu Państwa niemożliwe jest przejęcie Lotosu.
Nie jest prawdą, że wycena spółki giełdowej na poziomie 0 zł jest ewenementem na skalę światową. Bardzo niedawno, analityk Deutsche Banku na zero wycenił akcje General Motors przyczyniając się do kilkudziesięcioprocentowej przeceny spółki na giełdzie nowojorskiej. Także spółka deweloperska Immoeast wyceniona została na 0 – tym razem przez analityka holenderskiego banku Kempen.
Co więcej, wycena Lotosu na poziomie 0 złotych nie musi oznaczać, że Lotos zbankrutuje. Może oznaczać, że Lotos będzie potrzebował pomocy Skarbu Państwa, który obejmie dodatkowe udziały, które tak bardzo rozwodnią kapitał akcyjny, że dotychczasowi akcjonariusze zostaną niemal z niczym.
Warto wreszcie zauważyć, że analitycy Unicredito nie byli wcale najgorsi w wydawaniu rekomendacji dla Lotosu. Poniżej znajduje się zestawienie rekomendacji dla spółki naftowej od analityków Unicredito. Biorąc pod uwagę historię innych rekomendacji oceniłbym zdolności/szczęście analityków Unicredito wyceniających Lotos bardzo wysoko.
Napisawszy to wszystko, stwierdzić muszę, że rekomendacja Unicredito wyceniająca akcje Lotosu na 0 złotych nie wygląda na koherentną i profesjonalną. I to w gruncie rzeczy wszystko co mogę napisać, bo nie widziałem pełnej rekomendacji, a jedynie jej fragmenty podane przez serwis ekonomiczny PAP (tak samo, jak 99% komentujących tę rekomendację dziennikarzy, polityków i blogerów). Na podstawie raportu kwartalnego za 3 kw. 2008 roku można stwierdzić, że zadłużenie spółki szybko wzrasta ze względu na projekty inwestycyjne, lecz nie osiągnęło jeszcze alarmujących rozmiarów. Mariusz Machajewski – wiceprezes Lotosu ds. ekonomiczno-finansowych zwrócił uwagę we wtorkowym Parkiecie, że podana przez analityka Unicredito prognoza przepływów pieniężnych (cash flow) nie sugeruje problemów spółki z obsługą zadłużenia, co podważa kluczowy wniosek autora raportu. Wycena części wydobywczej Lotosu na 0 także budzi zdziwienie, nawet przy obecnej cenie ropy.
Być może więc Robert Rethy, autor wyceny akcji Lotosu na 0 złotych, chciał zaistnieć medialnie dzięki kontrowersyjnemu raportowi. Być może wie coś więcej o transakcjach zabezpieczających Lotosu – ale o tym nie ma informacji w rekomendacji, poza stwierdzeniem, że transakcje hedge są źródłem niepewności. Z teorii spiskowych najwięcej uwagi poświęciłbym faktowi, że ważna spółka zależna Unicredito – Bank PEKAO jest członkiem konsorcjum kilkunastu banków udzielających Lotosowi kilkumiliardowego kredytu inwestycyjnego, o którego spłatę martwi się analityk Unicredito. Stworzenie atmosfery niepewności wokół Lotosu mogłoby skłonić rząd Polski do zagwarantowania spłaty tego kredytu. Z oczywistą korzyścią dla banków pożyczających Lotosowi pieniądze.
No related posts.








