Cóż, z pewnych badań z USA wynika, że efektywny nauczyciel wychowania początkowego może być warty nawet 320 000 USD rocznie. Zwróciłem uwagę na tę analizę ponieważ sporo wnosi ona do dyskusji o korzyściach z edukacji.

Przypomnę tylko, że wielu ekonomistów zastanawia się na ile pewne efekty, które powszechnie przypisuje się edukacji (na przykład efekt wyższych zarobków absolwentów szkół wyższych) jest rezultatem samej edukacji a na ile statystycznym mirażem lub wynikiem mechanizmów nie związanych bezpośrednio z przyswajaniem dodatkowej wiedzy i umiejętności.

Duża część premii edukacyjnej jest statystycznym mirażem. Przeciętnie, podkreślam: przeciętnie, absolwentami szkół wyższych zostają osoby inteligentniejsze, lepiej zdyscyplinowane, etc niż osoby, które rezygnują z wyższej edukacji. Wyższe zarobki absolwentów mogą być więc wynikiem cech, które zdecydowały, że rozpoczęły i ukończyły studia wyższe a nie samych studiów wyższych.

Po drugie, część premii edukacyjnej to efekt sieci powiązań społecznych budowanych w czasie studiów (w rodzaju: absolwenci Harvardu zawsze się wspierają) a nie przyswojonej wiedzy i nabytych umiejętności. Podobnie działać może efekt prestiżu, reputacji związany ze studiami wyższymi (w rodzaju: skończył Harvard więc musi być mądry)

Dlatego niezwykle interesująco wyglądają wyniki badań przeprowadzonych w USA, na uczestnikach naturalnego eksperymentu edukacyjnego w Tennessee. W latach 80’ w części Tennessee wprowadzono kompletnie losową rekrutację do przedszkoli. W poszczególnych klasach znalazły się dzieci z różnych klas społecznych, grup dochodowych i o różnych zdolnościach. Wyniki edukacyjne, mierzone w testach, uczniów z części klas bardzo się poprawiły w okresie jednego roku – to efekt jakości nauczania. Typowy uczeń z takiej klasy mógł się dzięki temu przesunąć z 50 percentyla wyników edukacyjnych na 60 percentyl.

Otóż, większość dotychczasowych badań pokazywała, że efekty dobrej edukacji przedszkolnej osłabiają się z upływem czasu i mierzone w testach kompletnie zanikają do końca kształcenia podstawowego. Ekonomista Raj Chetii z Harvardu i pięciu innych naukowców, zbadało jak sobie radzili w realnym życiu uczestnicy eksperymentu w Tennessee jakieś ćwierć wieku później. Co się okazało?

Uczniowie, którzy mieli szczęście uczęszczać do wspomnianych wyżej efektywnych klas wykazali większą skłonność do kontynuowania nauki w collegu, większą skłonność do oszczędzania na emeryturę, mniejszą skłonność do zostania samotnymi rodzicami oraz… wykazywali się większymi zarobkami. Statystycznie, przesunięcie o każdy percentyl w wymiarze wyników edukacyjnych w czasie edukacji w przedszkolu, przynosiło 100 USD dodatkowych zarobków. Stąd, przeciętny uczestnik klasy prowadzonej przez efektywnego nauczyciela zarabiał około 1000 USD rocznie więcej niż gdyby uczęszczał w przedszkolu do przeciętnej klasy. To jest gigantyczna różnica!

Naukowcy, policzyli więcej, że pracowity i zdolny nauczyciel wychowania początkowego wart jest nawet 320 000 USD – to jest wartość ‘ekstra’ zarobków, które uczestnicy jego klasy zdobędą w czasie swojej kariery zawodowej. Do tego należy doliczyć zyski w postaci lepszej dbałości o zdrowie i mniejszych problemów z prawem, które są związane z dobrą edukacją przedszkolną.

Nie sądzę by omawiany efekt dotyczył konkretnej wiedzy, umiejętności czytania czy liczenia. Większe znaczenie ma zapewne wyrobienie sobie pewnych nawyków edukacyjnych, intelektualnych: głodu wiedzy, cierpliwości, systematyczności, dokładności, etc. To zapewne te czynniki decydują o wyższych przyszłych zarobków.

Tym niemniej, to fascynujące wkład w dyskusję o wartość edukacji i być może dobry powód by porządnie wybrać przedszkole dla dziecka.

Bym zapomniał, naturalnie można potraktować ten tekst jako mój wkład w dyskusję o podwyżkach dla nauczycieli…