Jakiś czas temu starłem się na blogu z ludźmi przekonanymi o wielkim spisku związanym ze szczepionkami na grypę H1N1. Ci ludzie, a także duża część polskiego Internetu powoływała się blog Grypa666 – ja uprzejmie dawałem do zrozumienia, że jest on prowadzony przez grupę niezbyt rozumnych ludzi z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. W weekend miałem okazji odwiedzić ten blog i przeczytać tam między innymi: Czy kiedykolwiek dotrze do szerszej opinii publicznej w Polsce stan zażydzenia naszego kraju i jego t.zw. „elity”? (…)  Obecna żałosna i skandaliczna walka o uhonorowanie krzyżem przed pałacem prezydenckim osoby, która w tym pałacu urządzała żydowskie harce w jarmułce, przy świecach menory i w towarzystwie rabinów, syjonistów i żydowskich masonów pokazuje degrengoladę i stan ogłupienia polskiego społeczeństwa (pisownia oryginalna – T.).

Wielu czytelników bloga ma do mnie pretensje za moje krytyczne podejście do stron i blogów rozpowszechniających spiskowe teorie, za moje insynuacje, że tzw. spiskowcy pod względem intelektualnym niczym nie różnią się od prymitywnych antysemitów, rasistów, fundamentalistów religijnych i antyreligijnych, że to są zwyczajni frustraci szukający kozła ofiarnego dla swoich życiowych porażek. Po raz kolejny okazuje się, że prawda jest brutalniejsza niż to co piszę o krzewicielach teorii spiskowych. To nie są moje insynuacje. Te środowiska, spiskowców, znawców szczepionek na H1N1, tropicieli oprysków chemicznych, antysemitów, antypapistów, denialistów Holocaustu, krótko mówiąc, tego całego spektrum objawów osobowości paranoicznej, często przenikają się personalnie. Trzeba być zaślepionym by tego nie dostrzegać. Nikomu nie bronię spamować Internetu doniesieniami o szczepionkach zjadających mózgi ale nie ukrywam, że dla wygody stosuję zasadę ‘jesteś nie lepszy, niż strony, które polecasz’. O ludziach karmiących się kłamliwą papką z Grypa666 zdanie już sobie wyrobiłem.

‘Piękno’ Internetu polega na tym, że gwarantuje iż prędzej czy później twórcy sieciowych treści odkryją swoje prawdziwe ‘ja’. Jeszcze kilka miesięcy temu blog Grypa666 mógł uchodzić za niezależne źródło informacji o H1N1. Teraz jest po prostu kolejnym agregatorem spiskowych teorii, w którym można przeczytać o:

  • sfałszowaniu referendum akcesyjnego
  • zamachu w Smoleńsku zorganizowanym przez CIA i Mossad
  • ‘judeocentrykach’ i masowych zbrodniach (to sam dr Piotr Bein)
  • żydowskiej plemienności’ na przykładzie afery Madoffa
  • ‘mózgożrących’ szczepionkach
  • rewizjonistycznym podejściu do serbskich zbrodni ludobójstwa
  • oszustwie Holocaustu

Powiem szczerze, gdybym kiedykolwiek powoływał się na blog Grypa666 i dr. Beina w swoich dyskusjach w Sieci lub ze znajomymi odczuwałbym teraz potrzebę przeproszenia moich rozmówców.

To samo zresztą dotyczy Pani Jane Burgermeister, okrzykniętej przez większość internetowych specjalistów od wakcynologii absolutnym autorytetem w kwestii grypy H1N1. Otóż, Pani Burgermeister już dawno puściła się poręczy racjonalności i wpadła w otchłań paranoicznych zwidów. Koronnym przykładem niech będzie to co Pani Burgermeister wypisywała (video) o katastrofie w Smoleńsku, która dla odważnej dziennikarki śledczej była wyrokiem, który globalna elita (czytaj w zależności od dominującego wątku spiskowego: Nowy Rząd Światowy, Grupa Bilderberga, Żydzi, Masoni, Ludzie Jaszczury, wszyscy oni razem) wykonała na polskich władzach, które a) nie chciały przyjąć euro i osłabiały złotego b) sprzeciwiły się masowym szczepieniom na H1N1.

Ja naturalnie zdaję sobie sprawę, że Ci sami autorzy blogasków, którzy na wiosnę 2009 szukali Mossadu w polskich stoczniach, na jesieni 2009 roku szukali chipów w szczepionkach na H1N1 teraz szukają rosyjskich żołnierzy dobijających rannych albo ładunków termo barycznych. Chciałbym po prostu jeszcze raz podkreślić, że wszyscy, którzy czytają mojego bloga w nadziei na podobne spekulacje będą przeżywać rozczarowanie za rozczarowaniem.

Dlaczego piszę o tym na blogu inwestycyjno-ekonomicznym? Doskonale zdaję sobie sprawę, że inwestorzy są grupą ekstremalnie narażoną na spiskowe teorie. Na rynkach finansowych wprost roi się od inwestycyjnych geniuszy, mistrzów analizy, guru przewidujących siłę trendu na rok przed jego powstaniem, którzy raz za razem tracą pieniądze. Kto ponosi za to winę? Błędy merytoryczne, które popełnili? Błędy poznawcze, których się nie ustrzegli? Brak umiejętności zarządzania ryzykiem? Zwyczajny brak szczęście? Nie, z reguły winni są ONI. Pejsaci, szwagry, drukarze, Goldmany i Morgany, Sorose, NWO, syjoniści z FED – kozłów ofiarnych nie brakuje.

Nie słyszałem o żadnym inwestorze, który odniósł sukces na rynku finansowym, który nie byłby w stanie przyznać się do swoich błędów i wyciągnąć z nich wniosków. Uleganie spiskowym teoriom jest robieniem czegoś dokładnie przeciwnego.