Kilka dni temu globalne media finansowe żyły wiadomością, że w II kw. 2010 roku chińska gospodarka oficjalnie wyprzedziła japońską i stała się drugą największą gospodarką na świecie, po amerykańskiej. Cóż, to rzeczywiście ważne wydarzenie, nie warto jednak tracić z widoku szerszego obrazu.

Przedstawia go poniższy wykres, znany czytelnikom bloga, pokazujący udział poszczególnych potęg gospodarczych w globalnych PKB w okresie ostatnich 2000 lat:

Za The Economist

Za The Economist

Okazuje się, że Chiny i Indie dominowały w światowej gospodarce od początku naszej ery do połowy XIX wieku kiedy zostały wyprzedzone przez połączone siły gospodarek euro-atlantyckich (USA, UK, Francji, Włoch i Niemiec). Dopiero pod koniec XIX wieku pierwsze państwo z regionu euro-atlantyckiego, oczywiście USA, stało się największą gospodarką na świecie. Następne siedemdziesiąt lat to okres dalszego osuwania się gospodarek Chin i Indii w rankingu. W 1970 roku Indie i Chiny wytwarzały mniej niż 8% globalnego PKB, choć jeszcze w 1820 roku produkowały ponad połowę światowego PKB. To co obserwujemy obecnie to po prostu powrót do historycznego trendu.

Zresztą na chińską gospodarkę należy patrzeć pod jeszcze innym kątem. Chińska gospodarka potrzebować będzie jeszcze kilka lat by pod względem rozwoju dogonić Albanię, Jamajkę czy Tunezję (choć, co dla wielu czytelników zabrzmi sensacyjnie, przegoniła już Ukrainę!). Skupianie się jedynie na wielkości PKB, bez zwracania uwagi na PKB per capita nie ma większego sensu.