Od czasu do czasu, znajomi zadają mi pytania w rodzaju ‘dlaczego indeksy zanurkowały skoro raport o produkcji przemysłowej był lepszy od oczekiwań?’ albo ‘dlaczego cena akcji spółki spadła po tym jak prezes oznajmił, że przygotowuje dużą akwizycję?’ Z reguły jedyną sensowną reakcją na takie pytanie jest ‘nie wiem, może stworzyć wiele interpretacji zachowania rynku’. Dlatego, zdecydowana większość jednodniowych ruchów cen akcji to zwyczajny szum, który można interpretować w dowolny sposób.

FT Alphaville zwrócił uwagę na jeden z czynników, które wzmagają szum rynkowy – rosnącą liczbę publikowanych wskaźników ekonomicznych. Zgodnie z analizą Cleve’a Rueckerta z Birinyi Associates w okresie ostatnich 8 lat, liczba istotnych wskaźników ekonomicznych publikowanych w jednym miesiącu podwoiła się wzrastając z około 50 do ponad 100 a w okresie ostatnich 15 lat wzrosła niemal pięciokrotnie, z poziomu 20 miesięcznie w połowie lat 90’. W dziennym horyzoncie czasowym, liczba istotnych wskaźników ekonomicznych publikowanych w czasie jednej sesji giełdowej wzrosła z 1 w połowie lat 90’ do 2-3 na początku XXI wieku i około 5 obecnie. Trend ten pokazuje poniższy wykres:

Za Birinyi Associates

Za Birinyi Associates

Przy takiej ilości danych gospodarczych do interpretacji niezwykle trudno jest na podstawie wskaźników makroekonomicznych prognozować krótkoterminowe ruchy rynku. Tym bardziej, że dane publikowane w tym samym dniu czy tygodniu czasem wzajemnie sobie zaprzeczają. Na przykład wczoraj, opublikowano dane o zwolnieniach w amerykańskich firmach (ADP) i dane o zmianie wydatków na konstrukcje budowlane, które okazały się gorsze od prognoz oraz wyraźnie lepszy od prognoz raport o koniunkturze w sektorze produkcyjnym (ISM).

Duża ilość danych rodzi jeszcze jeden problem. Otóż, wbrew powszechnemu przekonaniu, duża ilość dostępnych danych niekoniecznie poprawia skuteczność prognoz, co więcej, czasem działa ‘kontrproduktywnie’. Pisałem o tym podając przykłady trzech eksperymentów z ekonomii behawioralnej potwierdzającej powyższe spostrzeżenie. Oto jeden z nich:

Pod koniec lat 80’ grupę studentów Sloan School of Mangament (Harvard) poproszono o wybranie portfela akcyjnego. Następnie podzielono studentów na dwie grupy. Pierwsza grupa, miała jedynie informacje o zmianie cen akcji. Studenci z tej grupy nie mieli dostępu do wiadomości finansowych i nie wiedzieli jakie wydarzenia spowodowały zmiany cen wybranych przez nich akcji. Drugiej grupie zapewniono dostęp do szerokiego źródła informacji finansowych. Studenci z tej grupy oglądali telewizje biznesową, czytali prasę finansową, mogli konsultować swoje decyzje z ekspertami oraz korzystać z rekomendacji analitycznych.

Po zakończeniu eksperymentu okazało się, że grupa odcięta od informacji finansowych osiągnęła średnio dwukrotnie lepsze wyniki inwestycyjne niż grupa korzystająca z pełnej gamy wiadomości finansowych. Wydaje się, że istnieją trzy podstawowe przyczyny takiego wyniku eksperymentu. Po pierwsze, dla większości ludzi nadmiar informacji jest czynnikiem rozpraszającym ich uwagę i uniemożliwiającym skupienie się na rzeczach najistotniejszych. Po drugie, dostęp do informacji finansowych wystawił studentów na niebezpieczeństwo reagowania na ‘szum rynkowy’, co spowodowało, że dużo częściej zawierali transakcje. Po trzecie, świadomość dostępu do informacji rynkowych tworzyła fałszywe poczucie kontroli, impresję posiadania zdolności do wyjaśniania zachowania rynku i przewidywania przyszłych zmian cen.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie: jakie są przyczyny wzrostu liczny publikowanych wskaźników ekonomicznych? Myślę, że jest ich kilka. Po pierwsze, rynek kapitałowy stał się globalny a do ‘pierwszej ligi’ państw dołączyły państwa wschodzące, przede wszystkim Chiny. Po drugie, bardziej wydajna technologia informatyczna zwiększa możliwości zbierania i przetwarzania dużej ilości danych statystycznych. Po trzecie, wzrosła konkurencja na rynku co skłania inwestorów do szukanie przewagi nad pozostałymi uczestnikami i tworzy popyt na nowe, ‘lepsze’ wskaźniki ekonomiczne.