Dostałem od jednego z czytelników bloga link do poniższej analizy rynku ropy naftowej, której autor przekonuje, że ropa zmierza ku cenie 10 USD za baryłkę. Przyznam szczerze, że za pierwszym razem wytrwałem do 2 minuty filmu, po czym przekląłem dwie minuty życia zmarnowane na oglądanie tego bubla. Po kilku dniach stwierdziłem jednak, że warto pokazać ten film by za jego pomocą wytłumaczyć dlaczego tak wielu uznanych ludzi wyśmiewa analizę techniczną. Oto video:

Nie wiem, czy czytelnicy bloga zwrócili na to uwagę, ale Endless Mountain daje się poznać jako radykalny analityk techniczny, czyli ktoś kto nie ma zielonego pojęcia o tym czego analizę techniczną przeprowadza. Już w pierwszych sekundach analizy mówi o cenie za uncję ropy, niedługo potem wspomina o cenie za akcję ropy, poprawia się i mówi o cenie za galon ropy (w tym momencie za pierwszym razem zamknąłem okno przeglądarki).

Następnie mamy do czynienia z wyliczanką: zniżkujący trójkąt, poziomy Fibonacciego, konsolidacja (czy prostokąt). Jeśli dobrze zrozumiałem, sygnałem do zajęcia pozycji ma być wybicie z konsolidacji. Tutaj powstaje kluczowe pytanie: na jakiej podstawie? Autor analizy nie podaje żadnych danych na temat ‘wybicia z konsolidacji’. Oczywiście, tutaj dostępne mogłoby być jedynie dane historyczne. Jednak właśnie takie informacje, na przykład jaki odsetek wybić z konsolidacji jest ruchem o X procent i większym a jaki odsetek jest tzw. fałszywym wybiciem, po którym następuje powrót do konsolidacji mogłyby być podstawą do opracowania strategii.

Bez takich informacji, analiza techniczna oferuje wartość prognostyczną równą znanemu ludowemu powiedzeniu: na świętego Hieronima jest deszcz albo go nie ma.

Jak duży ruch poza ograniczenia konsolidacji jest wybiciem z niej? 1%, 3%, 5%. W cenach zamknięcia czy cenach intraday?

Jak duży ruch powrotny w obręb konsolidacji zaprzeczy scenariusz wybicia? 1%, 3%, 5%? W cenach zamknięciach czy w cenach intraday?

Bez odniesienia się do tych dwóch kluczowych kwestii analiza nie przedstawia dla inwestora najmniejszej wartości.

To co widać na pokazanym filmiku to jakiś naiwniak rysujący kreski na wykresie cen ropy naftowej. Sam zresztą pokazał swoją bezradność w starciu z rynkiem, gdy wyjawiał sekrety eksperckiej sztuki rysowania linii trendu: tak długo łączymy kolejne ekstrema na wykresie aż wykres przestanie wychodzić poza tak narysowaną linię. Genialne.

Bez wątpienia, najbardziej żenującym fragmentem tej analizy jest ujęcie fundamentalne rynku ropy naftowej, które sprowadza się do stwierdzenia, że w związku z kurczeniem się podaży pieniądza cena ropy naftowej będzie spadać. To jest logicznie poprawna teoria: kurczenie się podaży pieniądza (przy niezmienionej szybkości obiegu pieniądza) będzie działać deflacyjnie. Na tym kończy się użyteczność tego twierdzenia w inwestowaniu przy braku znajomości przełożenia kurczenia się podaży pieniądza na ceny surowców. Wspomnieć należy także o bankach centralnych, które mogą nie dopuścić do deflacji spowodowanej czynnikami monetarnymi.

Wielka szkoda, że w fundamentalnym ujęciu rynku ropy naftowej Endless Mountain nie znalazł czasu na pokazanie tego wykresu:

Za The Oil Crunch

Za The Oil Crunch

Wykres przedstawia koszty wydobycia ropy naftowej ‘rozbite’ na wielkość potencjalnej podaży. Pokazuje ile mln baryłek ropy dziennie jest wydobywane przy kosztach X USD za baryłkę, ile za Y USD za baryłkę, i tak dalej. Proszę zwrócić uwagę na przerywaną linię podpisaną marginal production cost. To bezpośrednie koszty dostarczenia baryłki ropy na rynek (przy założeniu, że cała infrastruktura powstała za pomocą magicznego zaklęcia a firmy naftowe nie mają do spłacenia kredytów zaciągniętych na jej zbudowanie, etc). Ta linia wydaje się być trochę za wysoka, dla Bliskiego Wschodu krańcowe koszty produkcji to jest 2$-3$ a nie 7$-8$. Otóż, przy cenie ropy naftowej na poziomie 10 USD za uncję, galon, tonę, BTU, baryłkę zniknie z rynku 75% podaży. Po prostu, taniej będzie dla producentów wstrzymać produkcję.

Czy to oznacza, że cena 10 USD za baryłkę jest niemożliwa? Wszystko jest możliwe* ale taki scenariusz wymagałby gigantycznej deflacji sprowadzającej krańcowe koszty produkcji ropy do poziomów zapewniających adekwatną podaż ropy przy cenie 10 USD za baryłkę. Obracamy się na poziomach deflacji zdecydowanie wyższych niż w czasie Wielkiego Kryzysu.

* ale gdy staniesz na torach tramwajowych i złapiesz się rękami przewodów trakcji to NIE POJEDZIESZ jak tramwaj!