Profesor Gregory Mankiw uznał ostatnie wystąpienie Colberta w amerykańskim Kongresie za najlepsze przesłuchanie w historii amerykańskiego parlamentu. Jednego Colbertowi nie można odmówić – fantastycznie wyśmiewa złudny powab prostych rozwiązań (problem z pracownikami rolnymi? – niech Amerykanie przestaną jeść owoce i warzywa) oraz oszałamiającą hipokryzję emocjonalnych argumentów (nie chcę amerykańskich pomidorów zbieranych przez Meksykanów – chcę by zbierali je Amerykanie, przetwarzali Gwatemalczycy a podawali do stołu Wenezuelczycy).

Całe wystąpienie Colberta:

Dyskusja o robotnikach rolnych w USA oraz imigracji stanowi dla mnie wymarzony pretekst do zwrócenia uwagi czytelników bloga na coś co zapewne umknęło ich uwadze. To ważny argument w kontekście dyskusji o redystrybucji majątku, o tym czy to proces sprawiedliwy czy nie.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jaki wpływ na nierówność dochodową w społeczeństwie ma współczesna polityka imigracyjna? By wyjaśnić ten problem wystarczy zadać dwa proste pytanie: ilu znacie nielegalnych imigrantów, którzy pracują jako prawnicy, finansiści czy inżynierowie? A ilu znacie nielegalnych imigrantów, którzy pracują jako robotnicy budowlani, pracownicy rolni czy pomoce domowe?

Niemal na całym świecie polityka imigracyjna doskonale zapobiega wzrostowi konkurencji w dobrze płatnych zawodach wykonywanych przez klasę średnią i wyższą klasę średnią, prawda?  W tym samym czasie, antyimigracyjne bariery są na tyle dziurawe, że napływ konkurencyjnych w stosunków do lokalnej siły roboczej, nielegalnych robotników, nie ustaje. Nielegalni imigranci kreują oczywiście presję na wynagrodzenia, w grupie najsłabiej zarabiających. Choć badania empiryczne z USA wskazują, że imigracja nie zwiększa znacząco bezrobocia i stymuluje gospodarkę (cóż, kreuje konkurencje na rynku praca – konkurencja stymuluje gospodarkę) to wynikiem imigracji jest także presja na płace niewykwalifikowanych pracowników.

Niewiarygodne, że nikt nie wpadł na pomysł, że znaczące otwarcie rynku pracy dla wykwalifikowanych imigrantów zwiększy konkurencję i zadziała stymulująco na gospodarkę.

Co więcej, związany ze statusem nielegalnego imigranta brak ochrony prawnej sprzyja eksploatowania robotników i obniża standardy pracy dla wszystkich – także dla lokalnej siły roboczej (o tym wspomniał Colbert). Mamy więc, wpisany w politykę imigracyjną, prawny mechanizm zwiększający dywergencję wynagrodzeń pomiędzy najmniej zarabiającymi robotnikami niewykwalifikowanymi a dobrze zarabiającymi profesjonalistami

Pytanie brzmi: jak dużo jest takich mechanizmów?