Niewiarygodne, a jednak prawdziwe. Znalazłem w Internecie korwinistę, który jest zwolennikiem specjalnych stref ekonomicznych. Swoje poparcie argumentował w taki sposób: I dalej, juz ogólniej, nie za bardzo rozumiem czemu jeżeli jedni mają lepiej (nie poprzez jakieś dotacje z cudzych kieszeni a jedynie zwolnienia z obowiązku daniny z wypracowanego dochodu) to lepiej jest im podciąć skrzydła i przfasolić tak jak innym niż w taki sam sposób odpuścić innym.

Nie przyszło mi nigdy do głowy, że można traktować ulgę podatkową jako coś pozytywnego a subsydia za coś skrajnie negatywnego. Od zawsze wydawało mi się oczywistym, że obydwa mechanizmy działają tak samo.

Generalnie, idea jest banalnie prosta: każda ulga podatkowa jest podwyżka podatków dla tych, którzy tej ulgi nie otrzymują. Dokładnie w ten sam sposób działają subsydia. Załóżmy, że istnieje państwo A. Państwo A ma 100 dochodów z podatków i 100 wydatków budżetowych. Dwie osoby żyją w tym państwie: korwinista i socjalista. Obydwaj płacą po 50 podatków i obydwaj otrzymują świadczenia od państwa warte 50.

Państwo A przyznaje korwiniście 10% ulgę podatkową. Korwinista płaci 45, socjalista płaci 50. Państwo ma 95 przychodów. Zakładając, że państwo nie jest rządzone przez Republikanów i nie zadłuży się by sfinansować obniżkę podatków będzie miało do wydania 95 na świadczenia. Korwinista otrzyma 47,5 i socjalista otrzyma 47,5. Jaki będzie efekt? Na otrzymaniu ulgi podatkowej korwinista ‘zarobi’ 2,5. Dokładnie tyle samo ‘straci’ socjalista, który otrzyma o 2,5 świadczeń mniej.

A teraz załóżmy, że państwo postanowi subsydiować socjalistę kwotą 5. Na pozostałe wydatki zostanie państwu 95, z czego korwinista otrzyma 47,5 a socjalista 47,5. Ale socjalista otrzymał wcześnie 5 w ramach subsydiowania, otrzyma więc łącznie 52,5. Korwinista i socjalista zapłacili po 50 podatku więc, korzyść socjalisty w wysokości 2,5 sfinansował korwinista kwotą 2,5.

Dokładnie ten sam mechanizm będzie działać gdy państwo podwyższy socjaliście podatki o 10% a nową kwotę znów rozdzieli po równo pomiędzy korwinistę a socjalistę. Podsumowując, jeśli uldze podatkowej lub subsydiom nie towarzyszą ograniczenia z korzystania ze świadczeń oferowanych przez państwo a podwyżce podatków nie towarzyszy prawo do dodatkowych świadczeń to są to dokładnie takie same mechanizmy fiskalne. Podatkową korzyść jednych finansują wszyscy Ci, którzy tej korzyści nie otrzymali. Ulgę na dzieci finansują wszyscy bezdzietni, ulgę na Internet finansują wszyscy offline a subsydia na uprawę agrestu finansują wszyscy ci, którzy agrestu nie uprawiają.

Dokładnie taki właśnie mechanizm zachodzi w specjalnych strefach ekonomicznych. Korzyści przedsiębiorstw inwestujących w SSE finansowane są przez wszystkie przedsiębiorstwa zlokalizowane poza tymi strefami. SSE to taka sama redystrybucja majątku jak każda inna, na przykład pomoc społeczna dla ubogich rodzin, becikowe albo ulga komunikacyjna dla studentów. W przypadku SSE zachodzi jeszcze jeden mechanizm – istnienie SSE skrzywia geograficzną alokację zasobów. Ulgi podatkowe, na które składają się wszyscy spoza SSE decydują o tym, że inwestycje lokowane są właśnie w SSE a nie w miejscach gdzie byłyby lokowane gdyby ulgi podatkowe nie zaburzyły rachunku ekonomicznego inwestorów. Gminy, przedsiębiorstwa i obywatele spoza SSE płacą więc za SSE podwójnie: z jednej strony płacą równowartość ulg podatkowych w SSE a z drugiej tracą możliwość skorzystania z inwestycji zlokalizowanych w SSE, które w scenariuszu bazowym mogłyby być zlokalizowane w ich regionie.

Nie znaczy to naturalnie, że jestem przeciwnikiem idei SSE. Choć zdecydowanie jestem przeciwnikiem polskiego modelu SSE gdzie w centrum dużego miasta stawia się biurowiec będący częścią SSE z małej miejscowości oddalonej o 100 km, w której na początku lat 90’ panowało strukturalne bezrobocie. Jestem umiarkowanym zwolennikiem ograniczonej interwencji państwa w gospodarce i uważam, że przez SSE państwo może stymulować regiony, które na trwale utraciły konkurencyjność. Efekt takiej interwencji może być korzystniejszy dla gospodarki niż czekanie aż mechanizm rynkowy przywróci tym regionom konkurencyjność.

Zdumiewa mnie natomiast poparcie SSE przez ludzi uważających się za radykalnych liberałów. Wszak, zgodnie z liberalną narracją, SSE to nic innego jak a) redystrybucja dochodów b) przeszkadzanie mechanizmowi rynkowemu dokonywania alokacji zasobów.

Oczywiście, całe ‘piękno’ ulg i subsydiów w systemie podatkowym polega na mechanizmie, który opisałem w tekście o polityce amerykańskiego rządu w sprawie plastikowych wieszaków na ubrania. W skrócie: ulgi podatkowe zapewniają istotne korzyści małej grupie podatników, na które bardzo małymi kwotami składa się duża liczba podatników, którzy ulg nie otrzymali, a przez to w niewielkim stopniu odczuwają dodatkowy ciężar fiskalny. Mechanizm ten sprawia także, że potencjalnym beneficjentom dużo bardziej opłaca się lobbować za ulgami niż wszystkim innym lobbować przeciwko ulgom. Teoria pogoni za rentą w praktyce.