Prof. Gregory Mankiw, jeden z gospodarczych doradców Busha juniora i szanowany profesor ekonomii, napisał inspirujący tekst o tym jak bardzo brak przedłużenia cięć podatkowych z 2003 roku pozbawi go motywacji do cięższej pracy. Mankiw wyszedł od kwoty 1000 USD, która po trzydziestu latach i wielu inwestycjach zamienić się powinna w 10 000 USD na kontach potomków profesora w utopijnym świecie wolnym od podatków. W świecie podatków Obamy na kontach jego dzieci znajdzie się jedynie 1000 USD co zdaniem profesora implikuje 90% stawkę podatkową. W świecie podatków Busha stawka podatkowa wynosiłaby 80% i o te właśnie pieniądze (1000 USD) swoim piórem i intelektem walczy profesor Mankiw.

Cóż, moim zdaniem te 90% nie brzmi wystarczająco katastroficznie. Proponuję więc by Mankiw swoje pieniądze zainwestował w sieć kasyn a następnie przekazał dzieciom w postaci papierosów. Pozwoliłoby to efektywnej stawce podatkowej zbliżyć się do magicznych 99%.

Winny jestem czytelnikom podstawową informację. Brak przedłużenia cieć podatkowych kosztowałby Mankiwa dokładnie 46 USD od każdego dodatkowego tysiąca. Jak z tych 46 dolarów Mankiw osiąga 9000 dolarów, które jego rodzina ‘traci’ wskutek istnienia systemu podatkowego nie jest tajemnicą dla nikogo kto zna potęgę procentu składanego – istotne obniżenie kwoty wyjściowej znacząco obniży wartość inwestycji po 30 latach.

Nie chciałbym jednak żartować z retorycznej sztuczki Mankiwa lecz zachęcić czytelników by zechcieli wyszukać ewidentne błędy merytoryczne i logiczne w artykule profesora Mankiwa. Proszę zobaczyć ile można ich znaleźć w krótkim fragmencie: If I invested it in the stock of a company that earned, say, 8 percent a year on its capital, then 30 years from now, when I pass on, my children would inherit about $10,000 (…) And that saving no longer earns 8 percent. First, the corporation in which I have invested pays a 35 percent corporate tax on its earnings. So I get only 5.2 percent in dividends and capital gains.

Zaczynamy. Profesor Mankiw na potrzeby uprawianej przez siebie publicystyki zakłada 5,2% realnej rocznej stopy zwrotu z rynku akcyjnego w najbliższych trzydziestu latach (8% dotyczy świata bez podatków). Czy to rozsądne?

Andrew Lapthorne z Societe Generalne szacuje ten wskaźnik na 3% przed kosztami transakcyjnymi. Lapthorne nie jest wyjątkowym pesymistą.

Profesor Mankiw zakłada, że podatki redukują zyski przedsiębiorstw w USA o 35%. Pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, w reprezentatywnym dla amerykańskiego rynku akcyjnego, indeksie S&P 500 korporacje osiągają około połowę swoich przychodów poza USA. Likwidacja podatków w USA nie miałaby znaczenia dla tych przychodów. Po drugie, używana przez Mankiwa liczba 35% nie jest efektywną stawką podatkową! Ta ostatnia, według różnych badań wynosi około 25%-30%.

Ale to nie koniec. Można zapytać ile wynosiłyby zyski Exxonu, gdyby pozbawiony podatków rząd USA nie wydawał 600 mld USD na rocznie na utrzymanie potęgi militarnej, która de facto ochrania interesy amerykańskich firm poza granicami USA. Ile przedsięwzięć Exxonu zostałoby znacjonalizowanych gdyby nie istniała groźba natychmiastowej interwencji największej potęgi militarnej na świecie? A ile zarabiałby Microsoft gdyby nie istniał aparat sprawiedliwości zdolny egzekwować prawa chroniące własność intelektualną? Ile legalnych kopii Windows sprzedałoby się gdyby nikt nie ‘ścigał’ za rozpowszechnianie podrobionych programów?

Oczywiście, wzięcie pod uwagę tych czynników zmniejszyłoby siłę ekonomicznej propagandy zawartej w artykule Mankiwa. Doskonale rozumiem, że publicystyka ekonomiczna ma swoje prawa i nie podlega rygorom badań naukowych. Z tym większą radością zauważam więc, że całym swoim tekstem Mankiw potwierdził argument przeciwników utrzymania cieć podatkowych dla najbogatszych. Argument ten opiera się na założeniu, że najbogatsi nie wydadzą pozostawionych im pieniędzy lecz je zainwestują (zaoszczędzą). Tymczasem amerykańska gospodarka potrzebuje najbardziej odbudowy popytu – argumentują przeciwnicy utrzymania cięć podatkowych dla najbogatszych.