Jeśli to co referuje Felix Salmon jest choć w części prawdą to Wall Street czekają dziesiątki procesów podobnych do tego, którego zapłaceniem gigantycznej kary uniknął Goldman Sachs.

W skrócie wygląda to tak: banki inwestycyjne kupujące grupy (pools) hipotek, by stworzyć z nich obligacje zatrudniały wyspecjalizowaną firmę by sprawdzić czy standardy tworzenia tych hipotek (underwriting standards) są zgodne ze specyfikacjami podanymi przez sprzedawców hipotek. Wyspecjalizowana firma sprawdzała dokładnie kilka, kilkanaście procent hipotek w grupie – to oczywista praktyka jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w dużych transakcjach sekurytyzacyjnych brały udział tysiące kredytów hipotecznych. Wskaźnik odrzuceń, w takich badaniach zlecanych przez sponsorów obligacji opartych na kredytach hipotecznych (RMBS) wynosił nawet kilkadziesiąt procent.

Bank inwestycyjny rezygnował z tych konkretnych, odrzuconych hipotek. Nie rezygnował jednak z całej grupy hipotek (pool) choć wiedział, że odsetek złych (pod względem formalnym) hipotek jest w niej zbliżony do tego w grupie badawczej. Bank inwestycyjny renegocjował więc warunku zakupu i otrzymywał istotne zniżki. Im większe wynegocjował zniżki, tym bardziej zyskowna była transakcja sekurytyzacyjna ponieważ zniżek tych nie przenosił na swoich klientów. Teraz najważniejsza informacja: żaden bank nie informował o tym inwestorów kupujących obligacje powstałe z dzielenia i łączenia hipotek. Banki inwestycyjne domagały się (i otrzymywały) od twórców hipotek zniżek ponieważ kredyty hipoteczne były niższej jakości niż informowali o tym ich twórcy (podmioty udzielające kredytów) ale nie informowały o tym inwestorów kupujących obligacje oparte o te kredyty hipoteczne. Inwestorzy kupujący obligacje (RMBS) nie mieli natomiast technicznych możliwości sprawdzenia jakości procesu tworzenia kredytów hipotecznych.

Warto teraz przypomnieć zarzuty amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd w sprawie przeciwko Goldman Sachs. W gruncie rzeczy, SEC zarzuciła Goldman Sachs, że posiadał istotne, cenotwórcze informacje dotyczące papierów wartościowych i nie przekazał ich inwestorom, którym sprzedawał papiery wartościowe, krótko mówiąc, zataił istotne informacje. Otóż, trudno oprzeć się wrażeniu, że zdecydowana większość transakcji sekurytyzacyjnych oparta była o zatajenie istotnych informacji.

Proszę zwrócić uwagę, że Morgan Stanley zgodził się już zapłacić 104 mln USD w oskarżeniu przygotowanym przez prokuratora generalnego Massachusetts. Powodem oskarżenia było tworzenie RMBS z grupy obligacji, o których Morgan Stanley wiedział, że nie spełniają standardów. Wiedział, z raportu przygotowanego przez wyspecjalizowaną firmę – Clayton. Ta firma, badała nawet 75% wszystkich obligacji w procesach sekurytyzacyjnych.

Sprawa jest poważna. Jeśli będzie taka polityczna wola to podobne procesy mogą dotyczyć większości transakcji sekurytyzacyjnych. Takie procesy przeniosłyby straty na takich aktywach z inwestorów na sponsorów – głównie wielkie banki z Wall Street. A przecież jest to jedynie jeden aspekt gigantycznego bałaganu na rynku hipotecznym w USA.