Blog inwestycyjny Beyond BRICs zwrócił uwagę na wizytę chińskiej delegacji rządowej w Polsce. Zdaniem Beyond BRICs istnieją trzy powody, dla których Chiny interesują się Polską:

  • gigantyczne inwestycje infrastrukturalne, w których chińskie firmy chcą wziąć udział
  • 38 miliony rynek wewnętrzny, odporny na zewnętrzne szoki
  • pozycja Polski jako przyczółku do zdobycia większego rynku Unii Europejskiej

Autorzy blogu zwrócili uwagę, że wizyta chińskiej delegacji ma miejsce dwa lata po wizycie w Polsce przywódcy Tybetańczyków – Dalajlamy, który w 2008 odwiedził Polskę i spotkał się między innymi z Donaldem Tuskiem.

Warto więc zwrócić uwagę na badania, które przeprowadzili Andreas Fuchs i Nils-Hendrik Klann, a w których zbadali wpływ spotkania Dalajlamy z przedstawicielami najwyższych władz odwiedzanego państwa na stan wymiany handlowej z Chinami, konkretnie na poziom eksportu do Chin z państwa goszczącego Dalajlamę. Autorzy przeanalizowali 159 przypadków w latach 1991-2008.

Okazało się, że w okresie rządów Hu Jintao, od 2002 roku, istnieje statystycznie istotny negatywny efekt spotkania Dalajlamy z najwyższymi władzami państwa (szef państwa, szef rządu) na poziom eksportu z tego państwa do Chin. W zależności od przyjętego modelu spadek eksportu wynosi 8% lub 17%. Efekt Dalajlamy mija po dwóch latach. Co ciekawe, spadek eksportu ma miejsce głównie w kategorii maszyny i środki transportu – a więc właśnie w tej grupie produktów, w której kontrakty często negocjowane są na szczeblu rządowym.

Polski eksport do Chin wynosi około 1,3 mld euro i będzie około dziesięciokrotnie mniejszy od importu z Chin. Teoretycznie więc, przyjęcie przez polskie władze Dalajlamy kosztować może polską gospodarkę od 210 do 440 mln euro przychodów.

Warto więc pamiętać, że polityczne gesty niosą ze sobą często gospodarcze koszty. Efekt Dalajlamy pokazuje też co o chińskiej gospodarce wiedzą publicyści wskazujący ją jako przykład na rozwój determinowany przez nieskrępowany wolny rynek.