Wpiszcie sobie w Google ‘Rothschild + Napoleon’ i ograniczcie wyszukiwanie do stron w języku polskim. Znajdziecie wiele stron, z których ‘samodzielnie myślący’ ludzie czerpią swoją wiedzę o genezie fortuny Rothschildów. Otóż, zgodnie z rozpowszechnionym w Internecie mitem, Rothschild dorobił się fortuny gdy dysponując informacjami o zwycięstwie Wellingtona, rozpuścił na londyńskiej giełdzie plotki o zwycięstwie Napoleona i wykupił sprzedawane w panice papiery wartościowe i odsprzedał je później inkasując kolosalne zyski.

Jeden ‘samodzielnie myślący’ ze strony iluminaci.pl napisał nawet, że Nathan Rothschild spekulował na akcjach firmy Consul. Tropiącemu spiski Iluminatów biedakowi zabrakło czasu by sprawdzić, że Consol to rodzaj obligacji emitowanych od XVIII wieku przez brytyjski rząd – miłośnikom historii finansów znanym jako przykład obligacji wieczystych a więc nie posiadających terminu zapadalności.

Wziąłem się wreszcie za The Ascent of Money: A Financial History of The World autorstwa wybitnego historyka gospodarczego, Nialla Fergusona i trafiłem na cały podrozdział poświęcony powstaniu imperium Rothschildów. Nie jest to żadna niespodzianka, Ferguson napisał bardzo wysoko ocenianą monografię rodziny bankierskiej Rothschildów. Postanowiłem więc wykorzystać okazję i zepsuć kolejny śliczniutki mit ‘samodzielnie myślącym’.

Nie ma to jednak jak zacząć blogowy wpis od realizacji prawa Godwina. Wiecie drodzy czytelnicy skąd się wziął mem o Rothschildzie manipulującym cenami brytyjskich obligacji za pomocą fałszywej informacji o wynikach bitwy pod Waterloo? Do kultury masowej trafił przez film nakręcony w 1940 roku, zatytułowany, Rothschildowie a zamówiony przez niejakiego Josepha Paula Goebbelsa. Oczywiście, scenarzysta skorzystał z wielu krążących w owym czasie legend o życiu Nathana Rothschilda. Już w XIX wieku ‘Coin’ Harvey określił bank Rothschildów jako gigantyczną, czarną ośmiornicę rozciągająca swoje macki na cały świat. Wiem już czym zainspirował się Matt  Taibbi nazywając Goldman Sachs: a great vampire squid wrapped around the face of humanity, relentlessly jamming its blood funnel into anything that smells like money.

Wróćmy jednak do Nathana Rothschilda. W każdej bajce jest ziarnko prawdy – w tej bajce jest bardzo wiele prawdy. Nathan Rothschild rzeczywiście wiedział wcześniej o zwycięstwie Wellingtona od innych londyńczyków. Co więcej, rzeczywiście w połowie lipca 1815 roku kupił duże ilości brytyjskich obligacji. Dokupił je w październiku 1815 roku i październiku 1816 roku a sprzedał w listopadzie 1817 realizując około 40% zysku. Co jest nieprawdą? Fakt, że Rothschild manipulował rynkiem giełdowym w Londynie, tym bardziej, że posługiwał się plotką o zwycięstwie Napoleona. Zresztą, nawet najwięksi rywale Rothschildów w tym czasie, partnerzy z banku Barings (tego właśnie, którego rzucił na kolana rogue trader, Nick Leeson, nieudanymi spekulacjami na kontrakty terminowe na japoński Nikkei w latach 90’ XX wieku) doceniali odważną strategię Rothschilda i wypowiadali się o jego finansowych umiejętnościach z szacunkiem.

Powstaje pytanie: skąd Nathan Rothschild wiedział o zwycięstwie Wellingtona szybciej od brytyjskiego rządu i dlaczego kupował duże ilości brytyjskich obligacji? Rothschild pracował dla brytyjskiego rządu. Był kimś w rodzaju dealera walutowego brytyjskiego rządu. Gabinet w Londynie nie miał problemu z pozyskaniem pieniędzy na wojnę z Napoleonem dzięki płynnemu i głębokiemu rynkowi obligacji w Londynie. Rzecz w tym, że brytyjskie pieniądze nie przydawały się korpusowi ekspedycyjnemu Wellingtona ponieważ na Kontynencie nikt nie chciał przyjmować zapłaty w brytyjskich pieniądzach. Londyn potrzebował więc kogoś kto zamieni środki, którymi dysponował na monety akceptowane na Kontynencie, głównie złote i srebrne monety. Tym zajmował się Rothschild. Z polecenia brytyjskiego rządu. Zdobywał środki dla armii Wellingtona i przekazywał subsydia brytyjskim sojusznikom na kontynencie.

Dzięki swojej rodzinie, Nathan, dysponował oddziałami swojego biznesu we wszystkich liczących się centrach finansowych. Zarabiał na prowizji (2% do 6%), arbitrażu a zapewne także na czymś co dziś nazywa się front running i jest zakazane. Transakcje dokonywane przez Rothschilda były same w sobie cenotwórcze (kształtowały kurs papierowych banknotów do złotych monet na przykład). Rothschild mógł więc wykorzystać te ruchy w transakcjach na własny rachunek – tak jak nowojorskie banki inwestycyjne wykorzystują obecnie informacje FED o tym jakie papiery dłużne będzie skupował w celu kształtowania rynkowych stóp procentowych.

W każdym razie, brytyjskie rząd był bardzo zadowolony z działań Rothschilda – brytyjski premier mówił, że nie wyobraża sobie co brytyjski rząd zrobiłby bez Rothschilda. Gdy Napoleon opuścił Elbę na wiosnę 1815 roku Rothschild na nowo rozpoczął swoją działalność. Skupił olbrzymie ilości złotych i srebrnych monet ponieważ spodziewał się przedłużającego się, wyniszczającego konfliktu. Bezdyskusyjne i szybkie zwycięstwo Wellingtona (nikt już nie pamięta o pruskich posiłkach) pod Waterloo oznaczać mogło dla Nathana Rothschilda finansową ruinę ponieważ cena kruszców mogła spaść po zakończeniu działań wojennych. Jak widać flight to safety istniał już w XIX wieku.

Rothschild zdecydował się więc na transakcję życia. Wykorzystał posiadane środki w celu zakupu brytyjskich obligacji, których cena miała wzrosnąć po zakończeniu wojny a więc po obniżeniu wydatków brytyjskiego rządu. W tym czasie, w przededniu bitwy pod Waterloo cena 100 funtowej obligacji z kuponem 3% oscylowała wokół 60 funtów. Rothschild na transakcji, zarobił według Fergusona około 600 mln funtów we współczesnych nam pieniądzach. A o wynikach bitwy pod Waterloo wiedział szybko ponieważ cały jego biznes oparty był o przewadze w dostępie do informacji, przewadze legalnej, wynikającej ze struktury jego organizacji. Te czynniki zdecydowały, że z jego usług w krytycznie ważnej sprawie postanowił skorzystać brytyjski rząd.

Ferguson kontynuuje opowieść o bankierskiej rodzinie Rothschildów, przypomina, że bank Rothschilda zdominował rynek obligacji rządowych w XIX wieku. Bank Rothschilda zajmował na tym rynku pozycję łączącą cechy doradcy, sponsora i dealera.