Nie musimy czekać do nowego roku by materiały ujawnione przez WikiLeaks rzuciły jaśniejsze światło na kwestie gospodarcze i finansowe. Brytyjski The Telegraph zwrócił uwagę na depeszę amerykańskiego dyplomaty z Chin, w której relacjonował spotkanie z Li Keqiang, wtedy – przywódcą Partii Komunistycznej w prowincji Liaoning, a dziś jednym z kandydatów do objęcia przywództwa w Chinach.

Li Keqiang miał powiedzieć, że statystyki dotyczące chińskiego PKB są niewiarygodne i tworzone na zamówienie urzędników. Sam Li oceniał gospodarkę swojej prowincji korzystając z trzech wskaźników:

  • zmian w konsumpcji elektryczności
  • zmian w ilości towarów przewożonych koleją
  • wartością udostępnionych/wypłaconych kredytów

Stwierdził, że oceniając wspomniane wskaźniki jest w stanie wyznaczyć trend zmian w gospodarce. Oficjalne dane o PKB mają jedynie charakter poglądowy (for reference only).

Zwracałem już uwagę na problemy z wiarygodnością chińskich danych o zmianach PKB gdy okazało się, że według Narodowego Biura Statystycznego chiński PKB wyniósł w pierwszej połowie roku około 13 986 mld RMB, czyli około 9% mniej niż wynikałoby to z zsumowania danych opublikowanych przez wszystkie prowincje. Pisałem też o dywergencjach pomiędzy danymi  zmianach PKB w danymi o konsumpcji energii elektrycznej i popycie na produkty naftowe w Chinach – te ostatnie dane nie potwierdzały tempa ekspansji, która wynikała z oficjalnych danych o PKB. Okazuje się, że w obawach o jakość chińskich danych było sporo racji.

Ukłony: FT Alphaville