W najnowszym raporcie o doskonaleniu systemów edukacyjnych znalazł się wykres, którego nie może zabraknąć na moim blogu. Analitycy McKinsey zestawili systemy edukacyjne zgodnie z ich jakością, mierzoną wynikami testów w standardzie PISA, oraz kosztami ich utrzymania, mierzonymi wydatkami per capita (na jednego ucznia). Badaniom podlegały systemy edukacji pierwszego i drugiego stopnia.

Co się okazało? Otóż, mimo tego, że na edukację jednego ucznia wydaje się w Polsce trzy, cztery razy mniej niż w USA, Danii, Norwegii czy Luksemburgu polski system edukacyjny jest bardziej wydajny niż szkolnictwo wspomnianych państw. To nie jest moja opinia. Tak uznali analitycy McKinsey & Company.

Za McKinsey & Company

Za McKinsey & Company

To bardzo pouczający wykres ponieważ pokazuje, czarno na białym, że pieniądze to nie wszystko – przynajmniej w sektorze edukacyjnym. Kuwejt i Singapur wydają na szkolnictwo mniej więcej podobne kwoty (w przeliczeniu na jednego ucznia) a ich systemy edukacyjne dzieli przepaść. Najlepszym systemem edukacyjnym na świecie może pochwalić się Finlandia a więc państwo spoza czołówki wydatków per capita na szkolnictwo. Oznacza to, że w sferze administracji, zarządzania zasobami ludzkimi, projektowania programów nauczania można zrobić wiele by poprawić efektywność systemu edukacji – bez zwiększania wydatków.

Po zapoznaniu się z tym wykresem można zadać inne pytanie: w którym momencie marnujemy w Polsce dorobek szkolnictwa pierwszego i drugiego stopnia? Można oczywiście założyć, że porównania w oparciu o uniwersalne testy są bezwartościowe i oprzeć się na danych anegdotycznych ale jeśli tego nie zrobimy to będziemy się musieli zmierzyć z faktem, że polskie szkolnictwo kreuje kohortę świetnie wykształconych nastolatków, o której wiele najbogatszych państw świata może tylko pomarzyć. Co się dzieje z intelektualnym potencjałem tych ludzi?