W styczniu 2009 napisałem w tekście o aferze Madoffa: Niemal miesiąc po ujawnieniu piramidy finansowej Madoffa można wskazać grupę ludzi, która na tej aferze finansowej zarobi bardzo dużo pieniędzy. Będą to prawnicy. Nie pomyliłem się.

Stephen Gandel w Time napisał, że mijającym tygodniu syndyk (nie jestem pewien idealnego tłumaczenia wyrażenia bankruptcy trustee w tym przypadku) biznesu asset management (AM) Madoffa zawarł ugodę ze szwajcarskim bankiem Union Bancaire Privee i uzyskał 500 mln USD odszkodowania.

Gandel twierdzi, że jeśli syndyk, Irving Picard, wygra wszystkie wszczęte sprawy sądowe to klienci Madoffa mogą uzyskać nawet 65% zysku z inwestycji w największa prywatną piramidę finansową na świecie. Jak to możliwe?

Jest to wynikiem dwóch czynników. Po pierwsze, podawana w mediach kwota 50 mld USD strat jakie ponieść mieli inwestorzy w AM Madoffa w większości składa się z wirtualnych zysków zapisanych na ich rachunkach, zysków, których nigdy nie było. Kwota zainwestowana w przedsięwzięcie Madoffa nie przekracza natomiast 20 mld USD – takie jest przynajmniej zdanie syndyka.

Po drugie, licząc wszystkie sprawy sądowe wszczęte przez syndyka, może on uzyskać nawet 35 mld USD. Do tej pory, wliczając ostatnią ugodę, pozyskał już 2 mld USD, czyli niemal 30% zaakceptowanych przez niego roszczeń. W tym miejscu pojawiają się problemy.

Gandel z zespołem doskonałych prawników rzeczywiście ma szanse wygrywać sprawy sądowe przeciwko tym instytucjom, który zarządzane przez siebie pieniądze klientów kierowały do biznesu AM Madoffa. W tym miejscu małe przypomnienie: Madoff nie zarządzał tradycyjnym funduszem inwestycyjnym czy funduszem hedge – prowadził działalność polegającą na zarządzaniu powierzonymi mu aktywami. Ta drobna różnica kreuje istotne konsekwencje prawne. Prawnym obowiązkiem funduszy inwestycyjnych kierujących aktywa klientów do AM Madoffa (tzw feeder funds) było sprawdzenie biznesu Madoffa. Dobra analiza statystyczna wyników Madoffa wykazałaby, że osiąganie tak regularnych wyników (niskiej zmienności) było statystycznie bardzo mało prawdopodobne, by nie napisać niemożliwe.

Problem w tym, że większość tych instytucji ma niskie kapitały własne i możliwość uzyskania istotnego odszkodowania jest ograniczona. ‘Dojnymi krowami’ mogą się okazać banki (Picard żąda 9 mld USD od HSBC i 6,4 mld od JP Morgan). Nie znamy jednak jak mocne podstawy prawne maja wspomniane roszczenia. Z wcześniejszych opisów historii Madoffa wynika, że duże banki nie kierowały do Madoffa pieniędzy klientów, którymi zarządzały – raczej zwyczajnie transferowały pieniądze na zlecenie innych instytucji.

Z dużym sceptycyzmem podchodziłbym wiec do zapowiedzi, że syndyk biznesu AM Madoffa uzyska kilkadziesiąt miliardów dolarów. Jeśli jednak miałoby się tak stać to przekazanie tych pieniędzy klientom Madoffa (powyżej break even) będzie jednym z największych skandali finansowych w historii świata. Wydaje mi się nie do pomyślenia by klienci Piramidy Finansowej odnieśli jakiekolwiek korzyści finansowe z uczestniczenia w tym procederze, nawet jeśli robili to nieświadomie. W tym przypadku, wszelka nadwyżka powinna zostać przeznaczona na karę nałożoną przez instytucje regulacyjne na biznes Madoffa. Chodzi o wspieranie zasady ‘nigdy nie pozwolimy Ci zatrzymać zysków z Piramidy Finansowej’, która mogłaby ograniczyć ryzyko nadużycia, moral hazard, związany z tym segmentem usług finansowych. A jakie jest wasze zdanie?