W zalewie przygnębiających informacji z rynku kapitałowego, wieściach o upadających bankach, rządowych interwencjach w wolny rynek, nacjonalizacjach korporacji finansowych, ktoś mógłby zapomnieć, że na północ od Stanów Zjednoczonych leży kraj zwany Kanadą. Kiedyś słyszał o Kanadzie każdy radykalny liberał – zwolennik nieskrępowanego wolnego rynku. Nie tylko słyszał, wskazywał na Kanadę gdy chciał pokazać do czego prowadzi nadmiar interwencji rządu w gospodarce, przeregulowanie, przejęcie przez nieefektywną biurokrację roli rynkowych mechanizmów kontrolnych. W świecie radykalnych idei wolnorynkowych istniała nowoczesna i kreatywna gospodarka USA i ociężała, centralnie niemal planowana gospodarka Kanady. Ostatnio jednak niewiele słychać o Kanadzie. No właśnie.

Time napisał jakiś czas temu: W przeciwieństwie do banków w USA, Niemczech i Wielkiej Brytanii, które musiały zostać dokapitalizowane przez rządy kwotami dziesiątek miliardów dolarów, największe kanadyjskie banki wyglądają na zdrowe i solidne. Nie potrzebują żadnej pomocy w przezwyciężeniu trudności związanych z ekspozycją na rynek kredytów hipotecznych typu subprime. Oczywiście, nie wpłynęło to na decyzję rządu Kanady, który zagwarantował pożyczki na rynku międzybankowym, ale uczynił to by zneutralizować wpływ podobnych posunięć ze strony innych krajów G-7, które mogłyby sprawić, że Kanadyjskie banki byłyby dyskryminowane w stosunku do banków dysponujących gwarancjami rządowymi. (Ten sam mechanizm dotyczy banków w Polsce, rząd jednak nie zdecydował się zrobić w tej sprawie nic znaczącego, nikogo też nie interesuje przewaga jaką innym europejskim bankom dają gwarancje rządowe na rynku kredytowym).

Dlaczego kanadyjskie banki spisują się tak dobrze? Ponieważ kanadyjski system bankowy jest dobrze skonstruowany i efektywnie regulowany. Na Światowym Forum Ekonomicznym w Genewie uznano kanadyjski system bankowy za najlepszy na świecie. System amerykański znalazł się na 40 miejscu, brytyjski na 39 a niemiecki na 44.

Rezerwy kapitałowe kanadyjskich banków (Tier 1) wynoszą 9.8% aktywów (dostosowanych o poziom ryzyka). To prawie 3% powyżej formalnych wymagań kanadyjskiego prawa, trochę więcej od rezerw kapitałowych amerykańskich banków detalicznych, prawie 2.5 razy więcej od byłych amerykańskich banków inwestycyjnych (4%) i niemal 3 razy więcej od banków europejskich (3.3%).

W Kanadzie nie istniały oddzielne banki inwestycyjne ponieważ zostały przejęte przez duże banki detaliczne pod koniec lat 80′. Oczywiście to nie istnienie banków inwestycyjnych wpłynęło na rozmiary kryzysu finansowego w USA, ale fakt, że podlegały one dużo łagodniejszym regulacjom, z osławionym, kilkukrotnie większym dozwolonym poziomem lewarowania.

Trzecim czynnikiem wpływającym na kondycję kanadyjskiego systemu bankowego jest bardziej efektywny system regulacyjny, zarówno w samym sektorze bankowym jak i w segmencie kredytów hipotecznych. System regulacji w Kanadzie jest bardziej restrykcyjny niż w innych krajach, co wpływa na mniejsze poziomy ryzyka, z którymi muszą sobie radzić kanadyjskie banki.

Co ciekawe, 2/3 kanadyjskich kredytów hipotecznych ubezpieczanych jest przez quasi-rządową agencję – Canadian Mortgage and Housing Corporation.  Tymczasem, portfolio kredytów hipotecznych największych kanadyjskich banków zawierało latem 2008 roku zaledwie 0.27% kredytów o zaległościach w spłacie przekraczających trzy miesiące, blisko historycznych minimów.

Oczywiście nie jest moim zamiarem dowodzić wyższości biurokratycznych regulacji nad kontrolą wolnego rynku. Chciałbym jedynie pokazać tę drugą stronę medalu, którą większość apologetów radykalnego liberalizmu zupełnie pomija. Jest taki kraj jak Kanada. Kryzys finansowy w tym państwie ma dużo łagodniejszą formę. Nie byłoby głupotą zapytać dlaczego tak się stało.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Wykop

Related posts:

  1. Warchoły z Solidarności rozwaliły 10 potęgę gospodarczą świata
  2. Dziwny jest ten świat – o hipotekach dwa słowa
  3. Dwa cytaty związane z kryzysem finansowym
  4. Islandia tonie?
  5. Dwie mapy by zrozumieć świat