Rozpoczął się kolejny akt spektaklu pod tytułem ‘Jak złapać naiwnych inwestorów na prymitywny marketing, wprowadzić ich w błąd kłamliwym wpisem na blogu a potem uciec z tonącego okrętu’. Reżyserem jest oczywiście Piotr Tymochowicz.

Podmioty związane z jednym akcjonariuszy Infinity, Andrzejem Peretą, złożyły wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które ma między innymi odwołać prezesa, zmienić skład Rady Nadzorczej, powołać biegłego rewidenta oraz uchwalić nieobowiązywanie części uchwał RN i zarządu. Grupa związana z Andrzejem Peretą zarzuca obecnemu zarządowi podejmowanie działań na szkodę spółki i akcjonariuszy.

Obecny zarząd spółki odpowiedział na te żądania i zarzuty komunikatem, które wielu czytelnikom niezorientowanym w realiach życia biznesowego postawi włosy na głowie. Przytoczę kilka smakowitych fragmentów:

Pan Andrzej Pereta wg. oświadczeń dwóch głównych akcjonariuszy i Członków Rady Nadzorczej usiłował wymusić od nich oddanie na jego rzecz posiadanych pakietów akcji, początkowo w liczbie 800.000 szt. od każdego, później zwiększając żądania do 1.250.000 szt. od każdego akcjonariusza, uzależniając od tego zadysponowania mieniem akcjonariuszy rezygnację z roszczeń i umożliwienie działania Spółki.

Nie zrealizowanie żądań Pana Andrzeja Perety noszących znamiona szantażu – czynności karalnej, według jego oświadczeń miało mieć skutek w postaci złożenia przez niego wniosku o upadłość spółki Infinity S.A.

(…)

Na skutek lekkomyślności i rażącego ignorowania zaleceń Autoryzowanego Doradcy w odniesieniu do obowiązków informacyjnych, Pan Piotr Tymochowicz zmuszony był zrezygnować z funkcji prezesa Infinity S.A. Pomimo deklaracji współpracy i dalszego wspólnego zarządzania projektem Spółka nie otrzymała od Pana Piotra Tymochowicza żadnej pomocy.

Charakter przedsięwzięcia zakładał ciągły rozwój i wprowadzanie nowych funkcjonalności portalu, co jest kluczowym czynnikiem sukcesu w tego typu przedsięwzięciach. Pan Piotr Tymochowicz jako autor projektu nie wywiązał się z przekazania Spółce dokumentacji projektowej dalszych planowanych produktów serwisu.

(…)

Pan Andrzej Pereta wystąpił do akcjonariuszy z kolejną „propozycją” polegającą na objęciu przez niego połowy posiadanych akcji i kontroli nad spółką. W przeciwnym razie groził zablokowaniem realizacji planów restrukturyzacji i wywołaniem ataku medialnego skutkującego spadkiem ceny akcji. Cytując: „spowoduję spadek ceny do 5 groszy i wówczas sami oddadzą mi akcje” – groźby te oprócz szantażu, noszą znamiona planowanej manipulacji kursem – czynów karalnych.

Cytuję stanowisko zarządu ale nie zajmuję strony w tym sporze. Ciężar stawianych zarzutów wskazuje, że rozsądzi go Komisja Nadzoru Finansowego, prokuratura i sąd. Mogę jedynie skomentować pewne fragmenty obydwu pism. Na przykład, we wniosku o zwołanie NWZA można przeczytać, że akcjonariuszy pokrzywdzeni są miedzy innymi ceną akcji w emisji ratunkowej. Cenę emisyjną akcji serii P ustalono bowiem na 5 groszy – a więc na poziomie drastycznie odbiegającym od ceny emisyjnej akcji dopuszczonych do publicznego obrotu. Brzmi nieźle. Tyle tylko, że z około 12,5 mln wszystkich akcji Infinity po 3 zł wyemitowano niecałe 0,1 mln akcji. Średnia cena emisyjna to około 17 groszy. To spora różnica.

Przykład Infinity interesuje mnie z dwóch powodów. Po pierwsze pokazuje on, że w pogoni za liczbą debiutów i wolumenem obrotów na alternatywnym rynku GPW porzuciła troskę o fundamentalne standardy emitentów i bezpieczeństwo obrotu. Po drugie, wskazuje on na najważniejszy w mojej opinii problem w wprowadzeniu biznesu w Polsce – niedostateczną ochronę prawną przedsiębiorstw. Ten problem przejawia się w bezsilności aparatu biurokratycznego w egzekwowaniu podstawowych zasad bezpiecznego obrotu gospodarczego.