Jakiś czas temu grupa hiphopowa Insane Clown Posse kontrybuowała do internetowego zasobu memów fragmentem tekstu piosenki o cudownej naturze i skorumpowanej nauce, który brzmiał mniej więcej tak: cholerne magnesy, jak one działają? Mam wrażenie, że wielu całkiem mądrych ludzi zadaje obecnie podobne pytania w odniesieniu do polityki monetarnej prowadzonej w USA.

Na przykład Ryszard Trepczyński z Pioneer Pekao Investment Management w Debacie Parkietu, w świątecznym dodatku do piątkowego Parkietu powiedział: Być może bez drukowania pieniędzy w USA doszłoby tam do bardzo poważnej recesji, chociaż zapewne nikt do końca nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie mogą być konsekwencje takiej polityki. Taka ekonomia, jakiej ja się całe życie uczyłem, zawsze mówiła, że niekontrolowany wzrost podaży pieniądza wywołuje wzrost inflacji. Teraz wszystko jest postawione na głowie. Najtęższe mózgi ekonomiczne nie są w stanie dokładnie stwierdzić, jak to się zakończy. Wypuściliśmy ‘krakena’ z klatki i zobaczymy co będzie się działo.

Zgadzam się z Panem Trepczyńskim w punkcie dotyczącym niepewności co do tego jak zakończy się eksperyment w polityce monetarnej prowadzonej przez FED. Nie sądzę jednak by istniały problemy z wyjaśnieniem tego co dzieje się teraz. Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma nic nienormalnego w tym, że działania FED nie przełożyły się na wzrost inflacji. To zjawisko można wyjaśnić odwołując się do istniejącej teorii ekonomicznej.

Otóż, pomiędzy działaniami FED a inflacją, definiowaną jako wzrost ogólnego poziomu cen, znajdują się dwa fascynujące koncepty ekonomiczne: mnożnik kreacji pieniądza (money multiplier) oraz szybkość obiegu pieniądza (velocity of money – V). Zajmijmy się pierwszym z nich.

Większość postrzeganych jako proinflacyjne, działań FED polegało na kupowaniu papierów wartościowych (głównie obligacji – przede wszystkim rządowych i hipotecznych) na otwartym rynku. Zakupy FED zwiększały cenę tych walorów a więc zmniejszały rentowność a tym samym obniżały rynkowe stopy procentowe. Wielu ludzi nazywa działania FED drukowaniem pieniędzy. Nie będę wdawał się w bezowocną dyskusję o tym, czy FED drukuje pieniądze czy nie – wyjaśnię natomiast w jaki sposób się to odbywa. Otóż, kupując określone papiery wartościowe FED ‘płaci za nie’ powiększając wartość rachunku danej instytucji w FED. Każdy bank komercyjny ma swój rachunek w banku centralnym. Na tym rachunku zgromadzone są między innymi obowiązkowe rezerwy. Prowadząc quantitative easing FED po prostu dopisuje kolejne miliony dolarów na rachunkach banków komercyjnych w FED.

Otóż, te zapisy na rachunkach w FED rzeczywiście stanowią prawo do żądania realnych dolarów, które FED ma obowiązek dostarczyć. Kluczowe w poprzedni zdaniu jest słowo ‘prawo’. Banki komercyjne nie korzystają z tego prawa i zadowalają się posiadaniem wysokich rezerw w banku centralnym co wyraźnie widać na tym wykresie pokazującym bilans FED od strony pasywów:

Za Econbrowser

Za Econbrowser

Tu w grę wchodzi mnożnik kreacji pieniądza. Teoretycznie MKP to zależność pomiędzy zmianą bazy monetarnej (pieniądza gotówkowego i rezerw banków komercyjnych w BC) a zmianą podaży pieniądza. Dwie rzeczy należy wiedzieć o MKP. Po pierwsze jest wartością zmienną. Po drugie, w obecnym systemie finansowym nie można go już definiować jako odwrotności rezerw obowiązkowych (1/re, gdzie re to stopa rezerw obowiązkowych). Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że w większości systemów finansowych oficjalna stopa rezerw obowiązkowych albo nie istnieje (na przykład w Kanadzie) albo nie ma faktycznego znaczenia a efektywna stopa rezerw obowiązkowych zmierza do zera (na przykład w USA, co pokazuje poniższy wykres).

Za JP Morgan

Za JP Morgan

Po drugie dlatego, że w specyficznych okolicznościach banki komercyjne mogą mieć powody by trzymać na rachunku w BC dużo więcej pieniędzy niż jest to wymagane. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że robienie czegokolwiek innego z tymi rezerwami (na przykład wykorzystanie ich do kreowania kredytów i depozytów w systemie finansowym więc do efektywnego zwiększania podaży pieniądza, która w XXI wieku ma miejscu w procesie wtórnej kreacji pieniądza przez banki komercyjne) wydaje się bankom zbyt ryzykowne. Po drugie dlatego, że od pewnego czasu rezerwy zgromadzone w FED są oprocentowane co znacznie obniżyło koszty alternatywne trzymania ponadobowiązkowych rezerw w banku centralnym.

Możemy to zobaczyć na wykresie, który pokaże zmianę rezerw banków komercyjnych w FED i zmianę depozytów na żądanie w bankach komercyjnych:

Za Economics One

Za Economics One

Ten sam wykres w innej skali:

Za Twenty-Cent Paradigms

Za Twenty-Cent Paradigms

Co z tego wszystkiego wynika? Nie można dać się zwieść wykresom pokazującym gigantyczny wzrost bazy monetarnej w USA i komentatorom desperacko pytającym gdzie jest inflacja. Pomiędzy tymi dwoma zjawiskami jest mnożnik kreacji pieniądza:

Za JP Morgan

Za JP Morgan

Zamierzam nadrobić trochę zaległości i opublikować w tym okresie kilka tekstów – warto więc zaglądać na bloga lub sprawdzić RSS. Oczywiście, rozumiem, że wielu z Was nie będzie miało na to czasu – w tym przypadku pozwolę sobie złożyć życzenia spokojnych Świąt, z dala od zmartwień o stabilność strefy euro, stan finansów publicznych w Polsce i tym podobne rzeczy, które na wystarczająco długiej linii czasu okażą się być bez znaczenia :)