Interesującymi spostrzeżeniami o inwestowaniu w surowce podzielił się analityk Societe Generale Dylan Grice. Punktem wyjścia był dla niego poniższy wykres, który pokazuje, że realne ceny surowców w ostatnich kilkunastu dekadach nie zmieniły się.

Za FT Alphaville

Za FT Alphaville

Innymi słowy, w okresie intensywnego rozwoju gospodarczego dużo lepszą inwestycją od surowców okazały się papiery wartościowe – obligacje i akcje. Oczywiście, powyższy wykres wskazuje wyraźne na cenną właściwość surowców – są w stanie chronić przed inflacją. Kompleks surowcowy może być więc skutecznym hedgem przeciwko inflacji. Inwestycją, przynajmniej z historycznego punktu widzenia, pozostaje słabą.

Grice uważa, że jest to efektem tego, że to co jest przedmiotem handlu na rynku surowców (uncja złota, tona rudy żelaza, buszel pszenicy, etc) nie zmienia się. Tona rudy żelaza ma w 2010 roku dokładnie te same właściwości co w 1900 roku. Tym co różni tonę żelaza z początku XX od tony żelaza z początku XXI wieku to sposób w jaki zostały wydobyte i poziom technologii, którymi się posłużono.

W przypadku inwestycji na rynku surowców mamy więc dwa zjawiska – z jednej strony fizyczną ograniczoność zasobów surowców (w tym miejscu warto podkreślić, że w przypadku większość surowców w grę nie wchodzi obecnie kompletne wyczerpanie ich zasobów lecz wyczerpanie zasobów ekonomicznie dostępnych przy obecnym poziomie technologii) a z drugiej strony innowacyjność ludzkiej cywilizacji. Grice poddaje więc pod rozwagę inwestowanie w podmioty wykorzystujące innowacyjność na rynku surowców – firmy zaplecza wydobywczego albo samych producentów.

Podobne podejście prezentuje Tim Haab, który napisał, że nie martwi się tym kiedy produkcja węgla lub ropy osiągnie szczyt. Martwiłoby go wyczerpanie zasobów tych surowców, ale do tego nie dojdzie ponieważ wcześniej zadziała cenowy mechanizm dostosowawczy. Rosnąca cena wyczerpujących się surowców skłoni gospodarkę albo do znalezienia alternatywnych zasobów i metod produkcji albo do substytucji drożejących surowców tańszymi odpowiednikami. Trudno zarzucić jakiekolwiek błędy logiczne temu rozumowaniu.

Kwestią otwartą pozostaje oczywiście to jak wielkie przesunięcia w gospodarce spowoduje szukanie alternatyw i przestawianie się gospodarki na te alternatywy. Optymiści mogą powiedzieć, że zanim wytrzebiono wszystkie wieloryby pojawiła się lampa naftowa. Pesymiści zwrócą uwagę, że rozwój technologiczny cywilizacji ludzkiej nie jest prostą, wznoszącą linią – zdarzały się okresu regresu technologicznego.