Przed świętami na warszawskiej giełdzie zadebiutował Celtic Property Developments. Spółka nie przeprowadziła oferty publicznej, w momencie debiutu akcje były więc w rękach dotychczasowych akcjonariuszy. Po świętach, Parkiet zatytułował artykuł o debiucie CPD słowami: Celtic: Zabawa wciąż trwa. Dlaczego?

Odpowiedzi udzieli wykres notowań:

CPD

Warto zauważyć, że wzrost z 24 zł na 49,99 zł na pierwszej sesji osiągnięto przy wolumenie 1704 akcji, kolejne 20% dodano następnego dnia przy wolumenie 168 akcji. Cenę maksymalną, 72 złote, osiągnięto następnego dnia – od momentu debiutu wolumen nie przekroczył wtedy 2500 akcji.  Wzrost notowań wyniósł 200%.

Moje pytanie brzmi: w czyim interesie leżą takie debiuty, jak pokazany powyżej, na głównym rynku największego parkietu Europy Środkowej i Wschodniej? Celtic Property Developments dzięki rozproszeniu akcjonariatu spełnił wymogi dotyczące free float. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że struktura właścicielska oraz zachowanie dotychczasowych akcjonariuszy nie zagwarantowały płynnego, bezpiecznego obrotu. Chyba, że 200% wzrosty w trzy sesje przy obrotach rzędu 100 000 złotych mieszczą się w definicji bezpieczeństwa obrotu na głównym rynku akcyjnym w Warszawie w opinii zarządu giełdy.