Za każdym razem gdy próbuję pokazać pewne nieefektywności wolnego rynku, przede wszystkimw kontekście zarządzania ryzykiem, oraz zwrócić uwagę na potencjalne korzyści z prostych ale rygorystycznych regulacji rządowych w dziedzinie bezpieczeństwa systemu finansowego pojawiają się opinie, że nawet jeśli to błąd wolnego rynku jest główną przyczyną obecnego kryzysu finansowego to sam rynek doskonale naprawiłby swój błąd przez masowe bankructwa korporacji finansowych. Bankructwa te miałyby na dobre skończyć z moral hazard jaki uprawiano na Wall Street i w City.
Problem w tym, że rządy nie dopuściły do bankructw korporacji finansowych na masową skalę, przy tym kluczowym punktem w zatrzymaniu potencjalnego domina upadłości było uratowanie AIG. Najważniejszą rzeczą, jaką chciałbym w tym momencie przekazać jest fakt, że nie tylko politycy, ale także zdecydowana większość ekonomistów, także tych nie-keynesowskich, uznaje, że podjęto słuszną decyzję ratując AIG i nie dopuszczając do implozji globalnego systemu finansowego. Chętnie poznałbym przeciwstawne opinie w tej sprawie wygłoszone przez szanowanych ekonomistów ze znaczącym dorobkiem naukowym.
Są oczywiście środowiska, jak Instytut Misesa, które twierdzą, że interwencja rządowa we wrześniu 2008 roku była błędem. Otóż wystarczy zatrzymać się przy pomocy dla AIG by zrozumieć dlaczego interwencja rządu była niezbędna i słuszna. AIG posiadało olbrzymią ekspozycję na rynku CDS. Firma ubezpieczała poprzez wystawione CDS setki miliardów dolarów długu. Dlaczego to robiła? Otóż, inkasowała premię pieniężną za wystawione CDS, która zwiększała bonusy managerów, którzy opierając się na bezwartościowych modelach zarządzania ryzykiem zakładali, że AIG nie będzie musiała odpowiadać za bankructwo emitentów długu bo ci ostatni nigdy nie zostaną postawieni w stan upadłości.
Ewentualne bankructwo AIG spowodowałoby, że setki miliardów długu stałoby się długiem śmieciowym. Oznaczałoby to konieczność odpisania dziesiątek, a może setek miliardów dolarów strat przez korporacje, które ubezpieczyły wspomniany wyżej dług poprzez kupione od AIG CDS. Część firm dotknięta upadłością AIG musiałaby ogłosić upadłość. Spowodowałoby to zamrożenie rynku kredytowego i upadłość wszystkich korporacji finansowych, których aktywa były po pierwsze niepłynne, a po drugie miały dłuższy horyzont czasowy niż dług. Coś takiego zdarzyło się w Islandii. Banki Islandzkie miały dużo więcej krótkoterminowego długu niż krótkoterminowych lub płynnych aktywów. Ponieważ nie mogły zrolować długu musiały sprzedać posiadane aktywa, które zapadały później niż dług. Aktywa były niepłynne i banki straciły płynność finansową mimo tego, że teoretycznie ich aktywa były większe od długu. Drugim skutkiem pierwszej fali bankructwa byłyby problemy i potencjalne bankructwa wszelkich podmiotów wystawionych na ryzyko upadłości korporacji, które straciły płynność po upadku AIG – na przykład firm, które kupiły wystawione przez te instytucje CDS. Koniec końców, rynek CDS przypominałby kupowanie ubezpieczenia od katastrofy morskiej u współpasażera na Titanicu.
W szczególnym położeniu znalazłyby się europejskie banki, które wykupiły w AIG ubezpieczenie dla około 300 miliardów dolarów długu w postaci obligacji, który znajdował się w księgach rachunkowych jako aktywa. Ponieważ aktywa liczone do wymagań związanych w obowiązkowym kapitałem rezerwowym ważone są ryzykiem, wykupione w AIG CDS pozwalało europejskim bankom zachowywać wymagane prawem rezerwy kapitałowe. Bankructwo AIG zwiększyłoby wagę posiadanych aktywów, które niosłyby wtedy większe ryzyko i spowodowało konieczność uzupełnienia kapitału. Zakładając brak interwencji rządowych i wszechpotężny strach na rynku kapitałowym oznaczałoby to upadłość kilku wielkich europejskich banków, które i bez bankructwa AIG znalazły się na progu upadłości.
To wszystko oznaczałoby implozję systemu finansowego i cofnięcie systemu finansowego do XIX wieku. XXI-wieczna gospodarka w żaden sposób nie mogłaby tego wytrzymać. Proszę zwrócić uwagę na ten tekst: Sir Richard Branson has said his Virgin Atlantic firm could have been wiped out if Halifax Bank of Scotland had not been bailed out by Lloyds. The billionaire founder of the airline said HBOS refused to let his company withdraw one billion pounds of its money when it looked like it was set to gobankrupt last month. ‘Virgin Atlantic may have disappeared if HBOS had gone, it could have been that serious,’ Sir Richard said, adding it would have been ‘no fault of our own’.
Virgin Atlantic trzymał w HSBOS pieniądze swoich klientów, należności za bilety lotnicze i wakacje. W przypadku bankructwa HSBOS pieniądze te zostałyby zablokowane. To oznaczałoby utratę płynności finansowej dla Virgin Atlantic. VA byłby pierwszym ogniwem nowego łańcucha bankructw, kolejnym byliby poddostawcy, a następnym poddostawcy poddostawców. HSBOS nie był dużym bankiem, a Virgin Atlantic nie jest dużą linią lotniczą. Powyższy przykład ilustruje po prostu skalę zatoru płatniczego i skalę braku płynności finansowej jaka miałaby miejsce gdyby jednocześnie upadłoby kilka lub kilkanaście dużych europejskich banków. Można spokojnie założyć, że w przeciągu kilku tygodni powstałoby największa w historii fala bankructw – dotycząca firm fundamentalnie zupełnie zdrowych o efektywnych modelach biznesowych.
Być może marginalizowani ekonomiści z różnych instytutów, grzejący ciepłe posadki na publicznych uczelniach poradziliby sobie – w końcu to rząd płaci im pensje, ale zdecydowana większość społeczeństwa z dnia na dzień znalazłaby się w olbrzymich kłopotach (wystarczyłoby by ich pracodawca trzymał pieniądze na wypłaty w depozycie bankrutującego banku). Do tego nie dopuściły rządy we wrześniu interweniujące na rynku finansowym.
Related posts:







