Programiści pracujący dla The Economist stworzyli interesującą aplikację, która umożliwia odkrycie w sobie ekonomicznego eksperta oraz pokazuje jak bliski i nieuchronny jest moment, w którym Chiny zostaną największą gospodarką świata. Zakładając, że Chiny w nadchodzącej dekadzie będą osiągać wzrost PKB na poziomie 5% (a więc połowę wzrostu z minionej dekady) a USA będą rozwijać się w tempie 2% rocznie (przy inflacji 5% w Chinach i 2% w USA i rocznej aprecjacji juana na poziomie 3%) chińska gospodarka wyprzedzi amerykańską w 2023 roku – a są to przecież, przy obecnych trendach, bardzo konserwatywne założenia.

W tym, że chińska gospodarka stanie się największą na świecie nie będzie nic niezwykłego. Przez kilka tysiącleci, do XIX wieku, Chiny były największą gospodarką. Siła Chin leży oczywiście w demografii. Chiński PKB wytwarza cztery razy więcej ludzi niż amerykański. Do wyprzedzenia USA w wielkości PKB Chiny potrzebują osiągnąć poziom rozwoju Brazylii czy Turcji co nie wydaje się takie nieprawdopodobne.

Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza gdy dotyczy przyszłości, ale można założyć, że braku gigantycznych Czarnych Łabędzi gdzieś do 2030 roku Chiny staną się największą gospodarką świata. Oczywiście, Chiny nie będą najbardziej zaawansowaną gospodarką ani najzamożniejszą gospodarką ale już sama wielkość chińskiej wytwórczości będzie musiała spowodować małą rewolucję geopolityczną i koniec hegemonii USA. Nie wiem czy konsekwencje tego procesu są obecne w świadomości konsumentów, przedsiębiorców i polityków na świecie.

Skoro wspomnieliśmy o Czarnych Łabędziach to warto już teraz zwrócić uwagę na jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla rozwoju gospodarczego Chin – zbyt duży udział inwestycji na rynku nieruchomości w kreowaniu wzrostu PKB. O rozmiarze problemu przekonuje to video reporterów Bloomberga, którzy sfilmowali największe centrum handlowe w Chinach. Być może gospodarka chińska już wyprzedziła amerykańską w dziedzinie bąbla na rynku nieruchomości komercyjnych.