Pod jednym z wcześniejszych wpisów o loteriach miała miejsce krótka dyskusja o racjonalności brania udziału w zakładach sportowych. Napisałem wtedy, że słyszałem o ludziach utrzymujących się z wykorzystywania statystyki w zakładach sportowych i mam nadzieje, że kiedyś nawet z kimś takim porozmawiam. W programie ’60 minut’ emitowanym w amerykańskiej telewizji CBS przeprowadzono wywiad z jednym z takich ludzi – Billy Walterem.

Billy Walter uważany jest za najpotężniejszego gracza zakładów sportowych w Las Vegas. Dziennie ryzykuje nawet kilka milionów dolarów i zarabia/traci setki tysięcy. Warto jednak zauważyć, że ze względu na swoją wielkość na rynku Walter ma zdolność do kreowania rynku. Obstawiając obydwie strony (z różnym natężeniem) jest w stanie przesuwać oferty bukmacherów w preferowaną przez siebie stronę – może więc manipulować spreadem.

Walter zatrudnia też zespół konsultantów, głownie matematyków i statystyków ale także meteorologów (pogoda w czasie meczów) i lekarzy (kontuzje graczy) i innych. W gruncie rzeczy Walter dysponuje dostępem do informacji porównywalnym z bukmacherami, jeśli więc używa bardziej wydajnych modeli analitycznych i lepiej zarządza ryzykiem to może regularnie ‘wygrywać’ z bukmacherami. Walter przyznaje, że miał tygodnie i miesiące ze stratami lecz nie zdażył się mu jeszcze rok pod kreską.

Co ciekawe, człowiek, który żyje z zakładów sportowych największe pieniądze stracił na… giełdzie. W czasie bańki technologicznej na przełomie stuleci Walter inwestował w Enron, WorldCom i Tyco. Swoją drogą, fakt, że ktoś inwestował akurat w te trzy spółki, które przecież okazały się symbolem oszustwa i manipulacji na rynku, jest jakąś statystyczną anomalią.

Zachęcam do obejrzenia wywiadu:

Oczywiście, fakt, że poruszyłem ten temat w żaden sposób nie może być interpretowany jako moja zachęta do zainteresowania się tą formą rozrywki/spekulacji.