Ostatnie wydarzenia w Egipcie skłoniły mnie do ponownego zaglądnięcia do raportu analitycznego banku Nomura z września 2010 roku zatytułowanego The coming surge in food proces. Analitycy Nomura skonstruowali indeks podatności na szoki żywnościowe (Nomura Food Vulnerability Index), który składa się z trzech komponentów:

  • dochodu narodowego per capita
  • udziału wydatków na żywność w wydatkach gospodarstw domowych
  • udziału eksportu żywności netto w PKB

Tak wygląda pierwsza trzydziestka państw najbardziej podatnych na szoki żywnościowe, czyli wzrost cen żywności:

Za Nomura

Za Nomura

Proszę zwrócić uwagę, że Egipt zajmuje szóste miejsce w tym zestawieniu a Tunezja osiemnaste. W niespokojnym obecnie regionie świata (Afryka Północna i Bliski Wschód) znajdują się inne państwa z czołówki indeksu Nomury: Maroko, Algieria, Liban, Sudan, Libia oraz Arabia Saudyjska). Polska znajduje się 48 miejscu rankingu (składającego się z 80 państw). W regionie lepiej wypadają jedynie Węgry. Ranking zamyka Holandia, Dania, Urugwaj, Argentyna i Nowa Zelandia – co moim skromnym zdaniem wskazuje (wysoka pozycja Argentyny i Urugwaju), że analitycy Nomura przeważyli udział eksportu netto żywności w PKB w indeksie.

Analitycy Nomury wskazują, że w czasie ostatniego szoku żywnościowego, w latach 2007-2008 państwa z czołówki indeksu podatności na szoki żywnościowe rzeczywiście wykazywały gorsze wyniki makroekonomiczne od państw mało podatnych na szoki żywnościowe:

  • wyższą inflację
  • niższy wzrost PKB
  • silniejsze pogorszenie sytuacji budżetowej
  • bardziej jastrzębią politykę monetarną
  • większe osłabienie waluty
  • słabsze zachowanie rynku obligacji (wzrost spreadu do amerykańskich obligacji i wzrost cen CDS)

Oczywiście podane wyżej zależności mają związek z faktem, że generalnie im biedniejszy jest państwo tym większa jest podatność jego gospodarki na szoki żywnościowe.