Z PKB jest zapewne jak z demokracją. Produkt Krajowy Brutto to bardzo niedoskonały sposób mierzenia rozwoju gospodarczego. Do tej pory nie wdrożono jednak lepszego narzędzia.

Pewne anomalnie związane z konstrukcją PKB odsłania katastrofa w Japonii (kolejno: trzęsienie ziemi, tsunami i awaria w elektrowni atomowej Fukushima). Problem nie tkwi w tym, że PKB się nie sprawdza. PKB bardzo dobrze sobie radzi z mierzeniem całkowitej wartości dóbr i usług wytworzonych na danym terytorium w danym czasie. Zmiana PKB dobrze oddaje zmianę całkowitej wartości wytworzonych dóbr i usług. Kłopoty mogą się zacząć wtedy gdy na podstawie zmiany PKB zechce się oceniać zmianę stanu gospodarki.

Zadajmy podstawowe pytanie: czy zniszczenia spowodowane przez trzęsienie ziemi i tsunami wpłyną BEZPOŚREDNIO  na wartość japońskiego PKB? Otóż, na tak postawione pytanie odpowiedź może być brzmieć ‘nie’. Katastrofy naturalne nie niszczą bezpośrednio wytwórczości. Niszczą środki trwałe oraz (przepraszam za wyrażenie ale inaczej nie mogę tego napisać) kapitał ludzki. Tak więc wpływ katastrof naturalnych na poziom PKB jest pośredni. Zniszczone środki trwałe i utracony kapitał ludzki, jeśli nie zostaną zastąpione, nie będą wytwarzać dóbr i usług co obniży poziom PKB.

Dlatego obecnie analitycy zwracają uwagę na dwa główne kanały, którymi japońskie katastrofy obniżą wartość japońskiego PKB. Awaria w elektrowni Fukushima oraz wstrzymanie produkcji w innych elektrowniach znacznie zredukowały ilość mocy dostępnej w japońskiej sieci elektrycznej co spowodowało wymuszone i dobrowolne przerwy w produkcji. Chiwoong Lee i Naohiko Baba z Goldman Sachs oceniają, że jeśli niedobry energii elektrycznej utrzymają się do końca kwietnia to wzrost japońskiego PKB będzie niższy o 0,5 punktu procentowego od scenariusza bazowego na 2011 rok. Jeśli niedobory utrzymają się do końca czerwca to obniżą wzrost japońskiego PKB o 0,8 pp. w 2011 roku.

Drugim problemem są zakłócenia w łańcuchu produkcyjnym spowodowane albo paraliżem transportu albo wyeliminowaniem kluczowych poddostawców. Region, najmocniej dotknięty przez trzęsienie ziemi i tsunami odpowiada za produkcję tylko 2% wytwarzanych w Japonii dóbr i usług. Brak dostaw kluczowych podzespołów produkowanych w tym regionie może jednak zagrozić trwałości produkcji w innych częściach Japonii.

Oczywiście, pozostają jeszcze ‘tradycyjne’ skutki katastrof naturalnych. Zaburzenia w konsumpcji, spadek produktywności (wielu pracowników nie może dotrzeć do pracy) i wpływ tych wydarzeń na nastroje konsumentów i przedsiębiorców.

Z ekonomicznego punktu widzenia, trzęsienie ziemi i tsunami może też ‘dodać’ do japońskiego PKB. Jak to możliwe? Otóż, z całą pewnością rząd Japonii wdroży gigantyczną akcję odbudowywania zniszczonej infrastruktury, zasobów mieszkaniowych, etc. Wszystkie wytworzone w ramach usuwania zniszczeń i odbudowy zniszczonych terenów dobra i usługi zostaną zaliczone do japońskiego PKB. Akcja rekonstrukcji będzie więc gigantycznym bodźcem budżetowym.

Podam prosty przykład. Załóżmy, że tsunami zniszczyło 30 kilometrowy odcinek autostrady. Wartość tego ‘utraconego’ odcinka nie obniży japońskiego PKB w I kw. 2011, nie zostanie on odpisany. Ale, jeśli w drugim kwartale japoński rząd weźmie kredyt i zleci budowę tego odcinka drogi to PKB za II kw. 2011 powiększy się o wartość wykonanych prac.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół związany z konstrukcją PKB. Wyobraźmy sobie na chwilę, że w elektrowni spełnia się ‘czarny scenariusz’, dochodzi do wybuchu i radioaktywnego skażenia dużego obszaru. Czy to wydarzenie miałoby BEZPOŚREDNIE  odbicie w poziomie japońskiego PKB. Otóż nie. W szacowaniu PKB nie uwzględnia się szkód ekologicznych, które wyrządza wliczana do PKB produkcja dóbr i usług. Z rachunku japońskiego PKB nie zostałaby odpisana wartość utraconego obszaru. Jakie to ma konsekwencje?

Otóż, część regulacji proekologicznych, zwłaszcza w krótkim horyzoncie czasu ma negatywny wpływ na wzrost PKB. W krótkim terminie, istnieć mogą bardziej rentowne działania niż zakładanie filtrów na kominy elektrowni czy unowocześnianie oczyszczalni ścieków. Wiele z tych inwestycji ‘spłaca się’ w długim terminie, na przykład mniejszym odsetkiem chorób układu oddechowego wskutek mniejszego stężenia substancji szkodliwych we wdychanym powietrzu. Nie zmienia to jednak faktu, że w krótkim horyzoncie czasu zdecydowanie lepiej optymalizuje wzrost PKB ‘chiński model zarządzania środowiskiem naturalnym’ niż ‘europejski model zarządzania środowiskiem naturalnym’ (to samo dotyczy także zapewne podejścia do BHP). Dzieję się tak z powodu samej konstrukcji konceptu PKB.