Przyznam szczerze, że znaczną część dzisiejszego tekstu zamierzam outsourcować do czytelników. Od pewnego czasu, ze zdumieniem czytam, że cukier kosztuje w Niemczech około 2,6 zł za kilogram (to jest cena ze sklepów, w sprzedaży hurtowej jest zapewne tańszy) podczas gdy w Polsce bardzo trudno kupić jest cukier poniżej 4 zł za kilogram (co ciekawe, ‚polski’ cukier w Portugalii kosztuje 3,15 zł)

Wyjątkowo niekompetentni, lub rozrzutni, ludzie kupują nawet cukier po 6,5 zł za kilogram. Co więcej, zapraszają media by pochwalić się swoją rozrzutnością, lub nieumiejętnością prowadzenia domowego budżetu. Cóż, co kraj, to obyczaj.

Sprawdziłem w Internecie (i telefonicznie) koszty transportu. Proszę mnie sprostować jeśli się mylę, ale przy 24 tonowej ciężarówce można mówić o kwocie 4 zł za kilometr. To oznacza, że przewiezienie 24 ton cukru z Niemiec do Polski kosztować będzie około 33 gr. (liczę łącznie 2000 km, w obydwie strony – 24 000 kg cukru za 8 000 zł) za kilogram cukru. Proszę mnie sprostować jeśli się mylę, ale w ramach UE obowiązuje wolny przepływ towarów pomiędzy Polską a Niemcami. Nie ma więc ceł, kontyngentów, etc.

Jeśli więc, można przywieźć ‘niemiecki’ cukier do dowolnego miejsca w Polsce po kosztach znacznie poniżej 3 zł za kilogram (może nawet 2,8-2,9) to dlaczego nikt jeszcze nie zajął się arbitrażem na masową skalę? To przecież jest 20%-30% czystego zysku, czyż nie?

Myślałem nad potencjalnymi odpowiedziami:

  • rynek, z jakiś powodów, jest drastycznie nieefektywny
  • obowiązuje nieformalna zmowa cenowa ‘podbijająca’ ceny cukru w Polsce

Rozumiem, że problemy z podażą cukru w Polsce mogą być wynikiem zbyt niskich kwot produkcyjnych nałożonych na polski przemysł cukrowy w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (CAP). Ten fakt, w żaden sposób nie wyjaśnia jednak tego, że napięcia w podaży polskiego cukru doprowadziły ceny cukru w Polsce do poziomu 200% cen w Niemczech. W tej sytuacji, nie wyśmiewałbym się, z peerelowskiej zapowiedzi walki ze spekulantami, którą łaskaw był wygłosić polski premier tylko zastanowiłbym się dlaczego na rynku cukru nie działają elementarne mechanizmy rynkowe. Czyżby niewidzialna ręka rynku popadła w apatię w wyniku hipoglikemii? A może to efekt ograniczeń nałożonych przez biurokrację?

Czekam na Wasze pomysły ponieważ w tej chwili najbardziej sensowna wydaje się mnie hipoteza o bardzo małej konkurencji na rynku dystrybucji towarów spożywczych w Polsce.

A skoro przy cukrze jesteśmy to zachęcam do obejrzenia poniższej reklamy społecznej (ukłony: AS):