Natknąłem się niedawno na wiadomość o reakcji holenderskich mediów na falę utonięć imigrantów ze Wschodniej Europy.

Wiadomo jak to jest z jakością informacji na portalach internetowych dlatego postanowiłem sprawdzić czy Holandię i Polskę rzeczywiście dzieli ocean pod względem relatywnej liczby utonięć. Stosowne dane znalazłem na stronie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Niestety, obejmują rok 2008 – nie są więc aktualne.

Co więcej, dane te dla Polski istotnie różnią się od danych przedstawionych w artykule na stronie gazeta.pl (WHO podaje ponad dwukrotnie większą liczbę utonięć w Polsce w 2008 roku).

Wybrałem państwa, z których WHO dysponuje kompletnym rejestrem zgonów (co wyeliminowało większość państw rozwijających się) i skupiłem się na państwach europejskich. Poniższy wykres pokazuje roczne utonięcia na 100 000 mieszkańców, w wybranych państwach:

Za WHO

Za WHO

Dla Polski wskaźnik ten wynosi około 2,6 i jest pięciokrotnie wyższy od holenderskiego. By zobrazować skalę utonięć w Polsce napiszę, że około 70% więcej ludzi w Polsce się topi niż pada ofiarą przemocy.

Na powyższym wykresie zwraca uwagę drastycznie wysoki wskaźnik utonięć w Europie Wschodniej. Zdaję sobie sprawę, że na ten wskaźnik istotnie wpływać mogą warunki geograficzne i klimatyczne. Z drugiej strony, niski wskaźnik utonięć mają państwa zarówno z dobrymi warunkami klimatycznymi (Włochy) jak i złymi (Norwegia) z rozbudowaną linią brzegową (Włochy) jak i pozbawione dostępu do morza (Szwajcaria). Tak, tak – są jeszcze rzeki i jeziora.

Europa Wschodnia zdecydowanie się wyróżnia. Mogę zaproponować kilka standardowych wyjaśnień:

  • różnice w raportowaniu statystycznym
  • brak umiejętności pływania
  • słaba infrastruktura turystyczna (brak ratowników, bezpiecznych kąpielisk, etc)
  • specyficzna kultura spożycia alkoholu
  • specyficzna kultura maskulizmu (co? ja tam nie dopłynę?)

Nie da się ukryć, że przynajmniej dwa ostatnie wyjaśnienia obciążone są wschodnioeuropejskimi stereotypami.

W każdym razie, wygląda na to, że coś jest na rzeczy w spekulacjach holenderskich mediów.