Galopujący Major przynosił w grudniu na mój twitterowy timeline wypowiedzi zwolenników torturowania terrorystów. Dzięki temu mogłem dokonać zabawnej obserwacji. Otóż, zbiór ludzi, którzy zgadzają się na torturowanie terrorystów jest bardzo zbliżony do czterech innych zbiorów ludzi:

  • ludzi, którzy mają tendencje do szczegółowego opisywania w internecie tego co należy zrobić z władzami
  • ludzi, którzy są przekonani, że obecne władze mają skłonność do wykorzystywania i rozszerzania dostępnych im uprawnień
  • ludzi, którzy uważają, że państwowa biurokracja jest skrajnie niekompetentna
  • ludzie, którzy lubią nazywać innych ludzi użytecznymi idiotami

Do czego mogą zaprowadzić powyższe obserwacje?

W dyskusji o torturowaniu terrorystów, jak w każdej publicznej dyskusji sprowadzonej do możliwości intelektualnych najmniej rozgarniętego dyskutanta pomija się pewną istotną kwestią. Otóż, ignoruje się problem tego kto ma ustalić, że ktoś jest terrorystą i (ewentualnie) można go torturować. Na tyle na ile pozwala moja ograniczona wiedza prawnicza, mogę napisać, że w cywilizowanych państwach prawa taką decyzję podejmuje w ten czy inny sposób niezawisły sąd. Z ludźmi torturowanymi przez CIA na terenie polskiej bazy problem polegał na tym, że nie znaleźli się tam w wyniku jakiegokolwiek procesu sądowego. O tym, że są terrorystami zdecydował jakiś niekompetentny biurokrata z CIA w przerwach pomiędzy oglądaniem porno na służbowym komputerze, co jak wiemy wypełnia dzień pracy każdego biurokraty.

W tym momencie dochodzimy do wspomnianej na początku zabawnej obserwacji. Wyobraźmy sobie, że jakiś zwolennik torturowania terrorystów napisze kiedyś w internecie, że burdel zwany Sejmem trzeba wysadzić w powietrze by w Polsce dobrze się działo. Załóżmy też, że zwolennicy torturowania terrorystów dopną swego i praktyka na stale zagości w repertuarze polskich agencji bezpieczeństwa.

Moje pytanie brzmi, niby co konkretnie miałoby powstrzymać niekompetentnego biurokratę od uznania zwolennika torturowania terrorystów, rozpisującego się w internecie o konieczności zrobienia porządku z władzami, za terrorystę i skierowania go na tortury tak długo aż wyśpiewa nazwiska wszystkich ludzi zamieszanych w niecny plan wysadzenia Sejmu? Naturalnie, torturowany zwolennik torturowania terrorystów wyśpiewa nazwiska wszystkich ludzi zamieszanych w ten plan, czyli kolegów prowadzących z nim anty-rządowy profil na Facebooku. No i ich także należałoby przecież poddać torturom. Kto wie ile dzieci można będzie w ten sposób ocalić – przecież Sejm jest celem wielu szkolnych wycieczek. Pamiętajmy, że nie można ignorować żadnego zagrożenia!

Ktoś powie, że to absurdalne. No cóż, drugi największy zamach terrorystyczny w USA to dzieło białego chrześcijanina o skrajnie prawicowych poglądach. Każdy może być terrorystą. Europa ma bogate tradycje skrajnie lewicowego, skrajnie prawicowego oraz separatystycznego terroryzmu. Bardzo białego i bardzo chrześcijańskiego.

W tym miejscu dochodzimy do sedna sprawy. Łatwo jest się domagać torturowania terrorystów gdy ma się świadomość, że chodzi o afgańskich pasterzy o śniadej skórze, którzy kiedyś mieli ogromnego pecha przenocować jakiegoś Afgańczyka, o którym biurokrata z CIA myślał, że należał do Al-Kaidy. Kilka miesięcy później, ci pechowi pasterze byli podtapiani przy dźwiękach trash-metalowej kapeli w jakiejś piwnicy kilka tysięcy kilometrów od swojego domu. Ale to jest ich problem, a nie białych zwolenników torturowania terrorystów w Polsce.

Dokładnie ten sam mechanizm zadziałał przy okazji Charlie Hebdo. Tak się składa, że zwolennicy torturowania terrorystów to także zwolennicy wrzucania ludzi do wiezienia za obrażanie uczuć religijnych zwolenników torturowania terrorystów. Stąd, wielu zwolenników torturowania terrorystów nie mogło się zdecydować czy większym obrzydzeniem napawają ich terroryści czy religijni oszczercy, których terroryści bestialsko zabili. Chyba jednak terroryści bo przynajmniej na razie nikt poważnie nie rozważa idei torturowania autorów satyrycznych obrazków. Chociaż…

Jednak w tym miejscu pojawiają się te same wątpliwości co w przypadku torturowania terrorystów. Niby dlaczego ludzie, którzy mają skłonność do publicznego wygłaszania kontrowersyjnych tez, uważają, że biurokraci są niekompetentni, oraz że władza zawsze rozszerza swoje uprawnienia są zwolennikami istnienia przepisów pozwalających tej władzy wrzucać do więzienia ludzi tylko dlatego, że wygłaszają opinie, które nie podobają się wpływowej grupie innych ludzi?

Jak to się dzieje, że nikt z tej grupy nie wpadnie na pomysł, że po zalegalizowaniu Kościoła Globalnego Ocieplenia z paragrafów o obrazie uczuć religijnych będzie można wrzucać do więzienia wszystkich aktywnych medialnie denialistów? Dwa lata w zawieszeniu za spalenie kopii Niewygodnej Prawdy. Czy to naprawdę brzmi bardziej absurdalnie niż dwa lata w zawieszeniu za podarcie książki o tematyce religijnej?

Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że cała ideologia tych ludzi oparta jest na skrajnie optymistycznym założeniu, że w dającej się przewidzieć przyszłości to ich formacja ideologiczna będzie definiować kto jest dobry a kto zły, co jest moralne a co jest naganne. W tym stanowisku nie ma jakiejkolwiek intelektualnej głębi. To tylko pierwotne, niemal dziecinne, dążenie do utrzymania strefy wpływów.