Wśród wielu fascynujących zjawisk w internecie, które zwróciły moją uwagę, specjalne miejsce zajmują żyjący w alternatywnej rzeczywistości anty-mainstreamowi intelektualni rebelianci.
Jeśli zdarzyło się Wam popełnić błąd i wdać się w internetową dyskusję o spustoszeniach powodowanych przez eko-terrorystów, urzędnicze biurwy albo polityczną poprawność potępiającą wyzywanie innych ludzi (na przykład od pedałów) tylko dlatego, że nie stosują się do naszego kodeksu moralnego, to zapewne ze zdumieniem odkryliście, że wszyscy ci przeciwnicy eko-terrorystów, urzędasów, regulacji i pedałów uważają się za niepokornych intelektualnie bohaterów odważnie przeciwstawiających się mainstreamowej nawałnicy propagandowej.
W tym zjawisku społecznym znaleźć można trzy fascynujące problemy. Pierwszym z nich jest ideologiczne zacietrzewienie, które prowadzi do stworzenia wokół siebie totalnej bańki wypełnionej alternatywną rzeczywistością, w której mainstream jest tam gdzie margines a margines tam gdzie mainstream. Drugim problemem jest niezwykle smutna rzeczywistość polegająca na budowaniu poczucia własnej wartości na prostym kontrarianiźmie, byciu „na nie” wobec większości (często kompletnie wyimaginowanej). Trzecim zagadnieniem zdecydowanie najważniejszym jest oczywiście problem tego czy sam fakt, że jakaś postawa jest mainstreamowa ma znaczenie poznawcze.
Inspiracją do napisania tego tekstu był trwający Gish gallop pomiędzy dzielnymi demaskatorami eko-terrorytycznych bredni związanych z Godziną dla Ziemi i eko-terrorystami pokazującymi manipulacje i przeinaczenia w polemicznym arsenale demaskatorów. Tym co zafascynowało mnie w tej nierównej walce jest przekonanie przeciwników eko-terrorystów, że są niepokorną intelektualnie elitą walczącą z dominującym mainstreamem. Tymczasem, komentarze pod tekstami o Godzinie dla Ziemi na popularnych serwisach (gazeta.pl, onet.pl) w przeważającej większości piętnują eko-terrorystów. Głosy neutralne czy przyjazne są w zdecydowanej mniejszości.
Dokładnie ten sam problem występuje z homofobią. Praktycznie każdy homofob, którego spotkałem w internecie jest przekonany, że walczy przeciwko mainstreamowej politycznej poprawności nakazującej traktować homoseksualistów jak ludzi o innym stylu życia. Spotkałem w internecie ludzi zawzięcie krytykujących regulacje i urzędasów i wyrażających opinie, że wygłaszają niezwykle odważne i mało popularne poglądy. Tak jakby masowe narzekanie (nie chcę użyć mocniejszego słowa) na regulacje i urzędasów nie było narodowym sportem Polaków. Oznaką intelektualnej odwagi jest w też polskojęzycznym internecie prymitywna islamofobia (zwłaszcza podszyta demograficzną ignorancją). Po każdej tego typu dyskusji rozbawiony zadawałem sobie pytanie: na jakiej planecie, w jakim państwie ci ludzie żyją skoro myślą, że pisanie w polskojęzycznym internecie pedał i turbaniarz jest wyrazem intelektualnej odwagi? Na litość boską przecież to jest norma.
Problemem jest nie tylko zdefiniowanie politycznie poprawnego mainstreamu. Czy jest nim medium publikujące wywiad z osobą otwartym tekstem stwierdzającą, że II RP miała cholerny problem z bardzo liczną i nieasymilującą się mniejszością żydowską? Czy może to samo medium, którego wpływowy dziennikarz sugeruje, że rodzice, którzy świadomie zdecydowali się na urodzenie niepełnosprawnego dziecka powinni ponieść pełne konsekwencje swojej decyzji? To jest ten politycznie poprawny, lewacki mainstream?
Ale nawet jeśli rzeczywiście to jest mainstream to niby co wymaga większej moralnej i intelektualnej odwagi: zwrócenie uwagi koledze z BKŚ (Biurowej Klasy Średniej) przy wszystkich współpracownikach w firmowej kafeterii by nie używał obraźliwego określenia pedał czy napisanie anonimowego komentarza pod tekstem o Paradzie Równości wzywającego do walki z pedalstwem czy podzielenie się opinią, że normalni ludzie nie manifestują swojej orientacji seksualnej? Co wymaga większej odwagi w Polsce: zwrócenie uwagi pijanemu wujkowi na imieninach rodziców, że Żydzi nie odpowiadają za biedę Polski czy może napisanie anonimowego komentarze o przemyśle Holocaust pod jakimś tekstem w internecie czy podzielenie się uwagą, że Żydzi instrumentalnie wykorzystują tragedię Holocaustu do bogacenia się? Czy odwagi wymaga tłumaczenie, że zgoda na adopcję przez pary homoseksualne nie oznacza, że popiera się zoofilię czy może rzucenie komentarza, że po związkach homoseksualnych w kolejce czekają kozy? No i od kiedy to nawrzucanie biurwom od najgorszych jest wyrazem kontrariańskiego myślenia w Polsce?
Ideologiczne zacietrzewienie sprawiło, że mnóstwo ludzi wytworzyło wokół siebie bańki z alternatywną rzeczywistością, w której rebelianci są konformistami a konformiści rebeliantami. Gdyby część z nich zechciała przełknąć czerwoną tabletkę to zorientowałaby się, że jest w przytłaczającej większości.
W tym miejscu dochodzimy naturalnie do dużo ważniejszego problemu: jakie znaczenie ma fakt, że jakiś pogląd jest mainstreamowy albo kontrariański? Czy na podstawie takiej informacji można wnioskować o poprawności opinii i intelektualnym potencjale głoszących je osób?
Można ten problem sprowadzić do poziomu internetowej dyskusji i zapytać dlaczego internetowi rebelianci myją zęby? Przecież to jest takie mainstreamowe. Michnik i przytłaczająca większość lemingów tak robi.
To jest oczywiście argument ad absurdum i jego jedynym celem jest wzbudzenie refleksji o tym czy mainstreamowość poglądu czy postawy cokolwiek znaczy, czy może być używana w dyskusji o poprawności, słuszności poglądu czy postawy?
Dużo poważnijeszy problem z opinią innych czy opinią większości świetnie uchwycił XKCD na poniższym rysunku:
Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć z faktu, że po tylu latach istnienia cywilizacji i gatunku ludzkiego ciągle spotykamy instynkt stadny i postawy kontrariańskie obok siebie? Gdybyśmy zrobili eksperyment i podzieli ludzi na tych, którzy zawsze wybierają postawy mainstreamowe i na tych, którzy zawsze wybierają postawy kontrariańskie to, w której grupie chcielibyśmy się znaleźć?

ten wywiad z ziemkiewiczem i cholernym problemem z żydami to chyba był w gazeta.pl a nie na papierze. poza tym pełna zgoda.
@ wraithofux
Zmieniłem na medium. Powinno być poprawnie teraz.
„W tym miejscu dochodzimy naturalnie do dużo ważniejszego problemu: jakie znaczenie ma fakt, że jakiś pogląd jest mainstreamowy albo kontrariański? Czy na podstawie takiej informacji można wnioskować o poprawności opinii i intelektualnym potencjale głoszących je osób?”
No właśnie, nie można. A mimo to autor z zapałem godnym lepszej sprawy próbuje podzielić opinie na „postępowy lewicowy mainstream” i „głupi lewicowy kontrarianizm”. To, że ktoś może mieć swoje zdanie w konkretnych sprawach, zamiast podłączać się pod jedną czy drugą grupę umysłowych onanistów, przekracza jego pojmowanie.
@ i_co_teraz
To, że ktoś może mieć swoje zdanie w konkretnych sprawach, zamiast podłączać się pod jedną czy drugą grupę umysłowych onanistów, przekracza jego pojmowanie.
Chochołem mnie atakujesz? Część tekstu poświęciłem pokazaniu, że to czy coś jest mainstreamowe czy kontrariańskie nie ma znaczenia poznawczego.
Po drugie, z zapałem godnym lepszej sprawy piszę o prawicowym mainstreamie i lewicowym kontrarianiźmie. Przynajmniej w Polsce. Wyjdź z bańki, w której żyjesz.
*”głupi prawicowy kontrarianizm” powinno być
C’mon, liczysz,bco jest mainstreamem na podstawie komentarzy pod wpisami? Wiadomo, ze co byś nie napisał, wśród komentarzy będą przeważać te negatywne. Z dokładnie tej samej przyczyny, dla której negatywny PR zawsze będzie silniejszy, niż pozytywny – bo ludzie znacznie częściej się odzywają z krytyką, niż z poparciem.
A akurat w kwestii Godziny dla Ziemi widziałem sporo negatywnych komentarzy od ludzi mocno lewicowych (ale akurat mających pojęcie, o czym mówią).
„Słowa, słowa, słowa…”
Właśnie przeczytałem „Zakupologię” Lindstroma.
Po kilku latach badań nad ludzkim mózgiem i jego rzeczywistymi reakcjami na różne bodźce stwierdził, że niemal zawsze rzeczywista reakcja jest odmienna od deklarowanej.
Może w opiniach jest to samo?
Korwinowo na forach to mainstream a w wyborach margines? Jeśli Lindstrom ma rację, to trzeba się cieszyć z głupich deklaracji, bo rzeczywistość bezie odmienna…
zawsze miałem wrażenie, że narzekając na biurwy (co z racji częstych z nimi kontaktów na tle zawodowym czynię regularnie, często i z zapałem godnym lepszej sprawy) jestem w absolutnym mainstreamie. a tu proszę, takie zaskoczenie. Można sądzić odwrotnie. a właściwie można sądzić, że się o tym sądzi odwrotnie. A tak w ogóle, to jak bym na przyjęciu imieninowym u rodziców usłyszał od pijanego wujka, że żydzi są winni biedzie polski to od razu bym protestował. Bo polska to nie jest biedny kraj. To kraj bogaty. I to mimo żydów. A to wszystko skłania mnie do utwierdzenia się w tym jakże kontrariańskim i nonkonformistycznym poglądzie, że nie ma czegoś takiego jak obiektywny osąd świata. btw czy narzekanie tylko na idiotyczne regulacje, a nie na wszystkie, jest ok, czy nawet wtedy narażam się na bycie w mainstreamie? bo poza opiniami o biurwach, to jednak wole siedzieć w swojej bańce, a tego nie potrafię rozwikłać.
@ Łukasz
Chyba trochę upraszczasz sprawę z korwinowem. Popatrz na polityczny mainstream w Polsce i jego stosunek do praw LGBT, roli religii w państwie, feminizmu, ekologii, ba nawet administracji (to o tyle zabawne, że to przecież ludzie, którzy administracje obsiadają co nie przeszkadza im jej krytykować). Niespecjalnie widzę przepaść pomiędzy komentarzami a wyborami.
@ rmikke
To nie jest kwestia komentarzy. To jest kwestia dominującego nastawienia do tych spraw. Komentarze to jeden z przejawów tego nastawienia.
Czytam Trystero nie od dzis i chcialbym wierzyc, ze powyzszy artykul to obiektywna analiza zaobserwowanych przez Ciebie postaw mainstreamowych i anty-mainstremowych w polskim internecie, a nie zakamuflowany obraz Twoich jak mniemam lewicujacych pogladow.
Odpowiadam na pytania postawione w tekscie co wymaga większej moralnej i intelektualnej odwagi:
1. „zwrócenie uwagi koledze z BKŚ (Biurowej Klasy Średniej) przy wszystkich współpracownikach w firmowej kafeterii by nie używał obraźliwego określenia pedał czy napisanie anonimowego komentarza pod tekstem o Paradzie Równości wzywającego do walki z pedalstwem?”
Otoz za publiczne obrazliwe uzycie w pracy okreslenia „pedal” mozna dzis latwo stracic prace lub co najmniej miec proces o mobbing w biurze. Za anominowe komentarze sugerujace zydowskie sympatie naszego ministra MSZ okolo 100 internautow zostalo wezwanych w celu zlozenia wyjasnien i policja przegladala ich komputery.
2. „Co wymaga większej odwagi w Polsce: zwrócenie uwagi pijanemu wujkowi na imieninach rodziców, że Żydzi nie odpowiadają za biedę Polski czy może napisanie anonimowego komentarze o przemyśle Holocaust pod jakimś tekstem w internecie?”
Zwrocenie uwagi twarza w twarz zawsze wymaga wiecej odwagi niz anonimowe pisanie niezlaznie od tresci. Odpowiem pytaniem: co wymaga wiecej odwagi publiczne przedstawienie przez badacza IPN wynikow badan dokumentujacych, ze znaczaca czesc czlonkow PZPR po drugiej wolnie swiatowej byla pochodzenia zydowskiego i wystawienie sie na nagonke mediow pro-izraelskich. Czy tez anonimowe komentarze w internecie popierajace dotowanie dni kultury zydowskiej czy dotowanie Muzeum Historii Zydow Polskich?
3. „Czy odwagi wymaga tłumaczenie, że zgoda na adopcję przez pary homoseksualne nie oznacza, że popiera się zoofilię czy może rzucenie komentarza, że po związkach homoseksualnych w kolejce czekają kozy?”
Czy odwiagi wymaga tlumaczenie, ze dziecko potrzebuje ojca i matki i przymus nazywania rodzicow rodzicem jeden i rodzicem dwa to gwalt przeciwko naturze. Czy moze rzucenie komentarza na forum, ze spalenie teczy na placu Zbawiciela pokazuje, ze homoseksualisci sa w Polsce przesladowanie (chochol)?
4. „No i od kiedy to nawrzucanie biurwom od najgorszych jest wyrazem kontrariańskiego myślenia w Polsce?”
Mysle, ze od wtedy, gdy liczebnosc administracji zwiekszyla sie od 150 tys w PRL do prawie 500 tys obecnie i gdy przy kazdej okazji zwiekszenie zatrudnienia w urzedach uzasadniane jest koniecznoscia pozyskania specjalistow do rozliczania dotacji unijnych.
W moim rozumieniu mainstream to poglad prezentowany przez rzadzacych i pro-rzadowe media. Nie jest to tozsame z liczba komentarzy w Internecie, ktorego uzywa srednio lepiej wyksztalcona a zatem myslaca samodzielnie czesc spoleczenstwa.
Jak widzisz Trystero kij ma dwie strony i osmieszanie dyskutantow poprzez wszucanie ich do jednego worka korwinistow, gimbazy, demaskatorow zyjacych w wyimaginowanej bance alternatywnej rzeczywistosci nie pomaga komus kto domaga sie wysokiego poziomu dyskusji w internecie.
Nota bene wole Twoje ekonomiczne wpisy. Te, w ktorych w sposob jawny lub zakamuflowany przedstawiasz swoje polityczne i spoleczne preferencje przyprawiaja mnie o bol zebow.
Pozdrawiam serdecznie!
@ wiosna
O Twojej intelektualnej uczciwości najlepiej świadczy ta wypowiedź: Za anominowe komentarze sugerujace zydowskie sympatie naszego ministra MSZ okolo 100 internautow zostalo wezwanych w celu zlozenia wyjasnien i policja przegladala ich komputery.
Czyżby biedni internauci byli prześladowani za komentarze sugerujące żydowskie sympatie Sikorskiego? Tylko tyle? Nie pisali czasem: Hitler zaczął, my skończymy. Do pieca, smażyć się, żyduchy, do pieca” albo: „Przyjdzie czas, że dalej się będziecie k… po piecach i piwnicach chować”
A ten komentarz też jest o żydowskich sympatiach Sikorskiego: „Radosław Sikorski – mąż ortodoksyjnej z dziada pradziada amerykańskiej żydówki, wróg Polskości, biegle władający językiem polskim amerykański agent i mason, zdalnie sterowany przez teścia, naczelnego czosnka nowego Yorku, przejął pałeczkę destrukcji i destabilizacji kraju od niejakiego michnika – jednak bardziej niebezpieczny z racji zajmowanego wysokiego stanowiska – pod maską dobrotliwego gogusia ukryty bezwzględny sprzedawczyk, wyzbyty wszelkich zasad wykonawca rozkazów międzynarodowej kliki”
Nic więcej tu nie ma? Tylko sugestie o żydowskich sympatiach Sikorskiego?
Dostajesz permanentnego bana na moim blogu. Od komentatorów na blogu oczekuję szacunku dla innych uczestników dyskusji. Świadome rozpowszechnianie kłamstw, tylko dlatego, że pasują do czyjejś argumentacji jest zaprzeczeniem postawy nacechowanej szacunkiem dla innych uczestników dyskusji.
Dziekuje za Twoj komentarz i bana. Potwierdza on jedynie, ze schowales sie w swojej bance alternetywnej rzeczywistosci tak gleboko, ze w panice blokujesz rozmowcom usta i przeraza Cie mysl, ze ktos moglby chocby zblizyc sie do Twojej banki ze szkpilka krytycyzmu. Gratuluje negatywnej selekcji komentatorow. Niedlugo beda tu pisac tylko wierni wyznawcy Twoich lewicujacych „prawd”. W rewanzu unsubskrybuje Twojego bloga.
@ wiosna
Przeraża mnie myśl, że można być tak nieuczciwym człowiekiem by komentarz „Przyjdzie czas, że dalej się będziecie k… po piecach i piwnicach chować” opisać słowami „sugeruje żydowskiego sympatie Sikorskiego”.
Faktycznie, chyba coś w tym jest. Podobnie z wypowiedzi antyklerykałów często wynika, że uważają się za awangardę intelektualnego postępu, elitę chcącą oswobodzić ciemne polskie masy od destrukcyjnego oddziaływania kleru. W rzeczywistości pod większością artkułów o kościele odbywa się totalna jazda po księżach, aktem sporej odwagi jest dziś natomiast publiczne przyznanie się do darzenia szacunkiem instytucji kościoła, uznawania jego ogromnej pozytywnej roli w rozwoju społeczeństw, bądź przyznanie się do znajomości księży, którzy byliby wspaniałymi i dobrymi ludźmi.
@ placek
Naprawdę? Żyjesz w przekonaniu, że Kościoł i katolicy są w Polsce prześladowaną mniejszością? W państwie, w którym rodzice dzieci, które nie chodzą na religie nie mogą się nawet doprosić by religie umieszczano na początku albo na końcu dnia, postawy religijne wymagają Twoim zdaniem odwagi? Ok.
Trystero,
Widze, ze masz wieksza wiedze niz ja odnosnie tego jakie to byly wpisy. Precyzujac chodzilo mi o informacje z tego artykulu: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/gazeta-wyborcza-seremet-ma-dosc-poblazania/bctjt w ktorym mozna znalezc „Prokuratorzy przesłuchali ok. 100 właścicieli komputerów, z których pochodziły obelgi.” oraz „Prokurator generalny chce, by prokuratura wznowiła śledztwo w sprawie antysemickich wpisów pod adresem Radosława Sikorskiego – informuje 'Gazeta Wyborcza'”.
Wkladanie mi w usta pochwalania skrajnych komentarzy, ktore zacytowales jest z Twojej strony manipulacja. Podobnie jak Twoje pisanie o intelektualnej uczciwosci, gdy przed chwila edytowales swoj wlasny kometarz juz po obublikowaniu go. Jesli jestes uczciwy intelektualnie powinienes uzyc skreslen zmieniajac i wycinajac tresc swoich komentarzy.
Niezaleznie od tego z ktorymi komentarzami Internautow odnosnie Sikorskiego sie zgadzam a z ktorymi nie (prosze nie wciskaj mi na sile pochwalania wybieranych przez Ciebnie trzech komentarzy), pokazuje tylko ze anonimowe komentowanie w Internecie w czasach NSA i coraz wiekszej inwigilacji przez sluzby moze wymagac wiecej odwagi niz wymiana zdan z wujkiem na imieninach co wysmiewales w artykule.
Prosze tez o informacje czy mam bana czy moge dalej pisac. Nie mozna tak banowac na lewo i prawo i cenzurowac. W ten sposob wprowadzasz autocenzure, komentatorzy beda Ci sie podlizywac albo zaniechaja komentowania jesli tylko najdzie ich obawa, ze Ci podpadna.
Pozdrawiam
@ wiosna
Masz bana.
Nie wkładam Ci w usta pochwalania skrajnych komentarzy.
Zarzuciłem Ci posługiwanie się zmyślonymi informacjami. Nie wiem czy zrobiłeś to świadomie czy nie. Pół minuty zabrało mi znalezienie informacji o tym, czego dotyczyło doniesienie Sikorskiego. Pierwszy, lepszy artykuł.
Wykazanie minimalnej rzetelności zapobiegłoby rozpowszechnianiu fałszywych informacji, że prokurator ściga w Polsce osoby, które zasugerowały żydowskie sympatie Sikorskiego. Przy okazji, ścigał przez dwa lata i umorzył. Wznowił w 2014 po interwencji Prokuratury Generalnej. A sprawa dotyczyły MSZ a nie zwykłego człowieka.
„Nic takiego nie napisałem, z resztą chyba nie tego dotyczy dyskusja, co?”
Chodzi o to, że istnieje postawa pseudo-antysystemowoch obrońców prawdy, którzy w praktyce głoszą poglądy powszechne i mainstreamowe. A dzisiaj mainstreamowe jest krytykowanie kościoła, wrzeszczenie o księżach pedofilach, „czarnych” i „kieckowych” ciągnących z budżetu dotacje na swój rozrzutny styl życia, nie płącących podatków. Mówienie dobrze o kościele jest dzisiaj myśleniem kontrariańskim.
@ placek
Mógłbym się zgodzić, że anty-klerykalizm jest postawą mainstreamową w Polsce. Z całą pewnością nie jest nią postawa anty-katolicka, anty-kościelna czy anty-religijna.
Nie, nie sądzę by mówienie dobrze o Kościele było postawą kontrariańską. Na litość boską, przeczytaj sobie ostatni wywiad A. Michnika, który jest przecież uznawany za największego wroga Kościoła w Polsce.
Wiesz, jeśli chciałeś pokazać, że są jakieś lewicowe postawy, które uchodzą za kontrariańskie a są mainstreamowe to ja się z Tobą w pełni zgadzam choć poszukałbym ich raczej na Zachodzie a nie w Polsce. Pisałem o Polsce, o tym co ja dostrzegam i stąd wynika taki a nie inny dobór przykładów.
Może krytyka sektora finansowego jest taką postawą. Albo ekologia i religia i LGBT w niektórych państwach europejskich. Bo moim zdaniem w USA to są ciągle dwa silne obozy z lekką i rosnącą przewagą lewej strony.
Trystero
Pod pierwszym postem „wiosny” chciałem napisać „nice gish gallop attempt” ale zrezygnowałem. W końcu szkoda czasu, bo zaraz bym w tym galopie brał udział.. No i proszę.
Wiosna.
Czytasz gazety czy portale (onet) i potem cię z żadnym momencie nie tknęło, żeby zweryfikować informacje, że za imputowanie żydowskich sympatii ministra policja przeszukuje ludziom komputery? Ani chwili refleksji w czasie gdzie większość autorów i redaktorów w gazetach to wyrośnięta gimbaza nie mająca za grosz poczucia obowiązku rzetelnej pracy?
@ Adam Duda
To nie tak. Większość z tych tekstów rzetelnie informowała, że chodziło min. o „nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych”. Nawet tekst, którym bronił się „wiosna” o tym wspominał choć nie podawał fragmentów komentarzy. Tak więc to nie było tak, że „wiosna” nie wiedział o co chodzi.
Trystero
Swoją drogą Hirsch się zbłaźnił. dobrze, ze jeszcze dzieciom topić marzanny nie zabrania, bo przecież to też wiosny nie przyspiesza ;)
@ Adam Duda
Z zażenowaniem się przyznam, że do tego roku nie sprawdziłem mitu o zagrożeniach dla stabilności sieci i myślałem, że jest poprawny. Nie przyszło mi do głowy, że demaskatorzy eko-terrorystów mogą się tak wystawić.
Bo o żarówkach to wiedziałem, że to bujda na resorach.
Trystero,
Pomijając fakt, czy to szkodzi czy nie szkodzi, zestawienie razem znaczenia symbolu do faktycznego wpływu na środowisko akurat w tej godzinie jest… no właśnie… waleniem w chochoła.
Ale z tym dniem ziemi i sprzątaniem przez dzieciaki lasów jest również ciekawie, bo akurat mam z tym kontakt.
Jeden może wyliczać, że dziecko lepiej by ten czas spędziło w szkole, bo by się mogło więcej nauczyć i podnieść w przyszłości PKB o znacznie więcej niż praca zatrudnionego śmieciarza na ich miejsce. (oczywiście parafrazuje zasłyszaną argumentacje)
Drugi powie, że moje dziecko nie będzie sprzątać po ludziach, którzy śmiecą w lasach; to tamci ludzie powinni być karani i to oni powinni sprzątać.
kolejny, że więcej autokar spali paliwa i zanieczyści środowisko niż to wszystko warte…etc
Mało który zauważa, że takie sprzątanie to kreacja u dzieci postawy obywatelskiej i taka postawa powinna przynosić korzyści z przyszłości.. W postaci obywatela, który się będzie brzydził publicznym śmieceniem.
Zresztą znany jest casus w USA, gdzie z racji braku takiej postawy tonęli w śmieciach. wtedy też zaprzęgali do walki i kary i symbole.
I ten dzień Ziemi również można odnieść do tego wyłączania prądu w godzinie dla Ziemi. przecież to nie zabawa dla dorosłych. to dla dzieci i dla okazji porozmawiania o energii.
@wiosna
„przymus nazywania rodzicow rodzicem jeden i rodzicem dwa to gwalt przeciwko naturze.”
Zamiast czytać nagłówki Wykopu, sprawdź w słowniku znaczenie słowa „przymus” i poszukaj przyczyn, jakie stoją za tymi zaleceniami i w jakich formularzach.
@RobertP
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/w-dokumentach-zamiast-mamy-i-taty-beda-rodzice,279044.html
„Rząd francuski chce zakazać używania słów 'matka’ i 'ojciec’ we wszystkich dokumentach urzędowych. Prawo to miałoby wejść w ramach planowanej legalizacji małżeństw homoseksualnych oraz nadania równych szans adopcyjnych dla par hetero i homoseksualnych.”
Zakazac slow matka i ojciec, a wiec wprowadzic przymus uzywania slow rodzice zamiast ojciec i matka, tu: w oficjalnych dokumentach. Przyczyna jest forsowanie adopcji dzieci przez homoseksualistow. Naprawde o tym nie czytales?
Ja napisalem „…odwagi wymaga tlumaczenie, ze dziecko potrzebuje ojca i matki i przymus nazywania rodzicow rodzicem jeden i rodzicem dwa to gwalt przeciwko naturze”. Czego wiec nie rozumiesz? O jakich wiec _zaleceniach_ piszesz? Jakie czytanie naglowkow mi zarzucasz?
@ RobertP, wiosna
Proszę przenieście tę dyskusję w inne miejsce.
@ wiosna
Tak, tak. W Polsce odwagi wymaga tłumaczenie, że dziecko potrzebuje ojca i matki bo występuje powszechna zgoda co do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. W gruncie rzeczy protestowanie przeciwko adopcji dzieci przez pary homoseksualne oznacza wykluczenie z życia publicznego.
Dokładnie o tej bańce z alternatywną rzeczywistością pisałem.
„wiosna”
Ale dlaczego cytujesz jakiegoś gimbusa z TVN24?
Rząd francuski zmienia nazewnictwo opiekunów w dokumentach. to żaden przymus czy zakaz dla obywateli przecież. Ciągle mogą nazywać siebie tatą i mamą wedle upodobania.
Wręcz to prawo jest mniej przymusowe. W końcu rozszerza się na całość populacji, i nie ogranicza się tylko do osób heteroseksualnych.
Teraz masz za to przymus nazywania się tatą bądź mamą dla osób homoseksualnych. przyznasz, że to mało dla nich komfortowe.
Wczoraj na spacerze byłem świadkiem jak chłopaka i dziewczynę, którzy trzymali się za ręce napadła grupa homoseksulistów i zaczęła krzyczeć „zboczeńcy”, „ciemnogród”, „do rezerwatu”. Stanąłem w ich obronie i chłopak powiedział mi, że rodzice wyrzucili go z domu bo nie akceptują nie-nowoczesnego związku z dziewczyną. Koledzy w pracy wyzywają go od dewiantów i powiedzieli szefowi, że nie chcą z nim pracować. Para stwierdziła, że przy tym całym homoseksualnym terrorze zupełnie nie widzi dla siebie przyszłości w Polsce i wyjeżdza do Rosji.
Trystero…
A spacerowałeś sam? z dziewczyną? z chłopakiem? z psem? może z kozą?
Bo wiesz, są ludzie których to interesuje i mogą zacząć mówić ci z kim masz spacerować, żeby było zgodnie z naturą.
@Trystero
„Wczoraj na spacerze byłem świadkiem jak chłopaka i dziewczynę, którzy trzymali się za ręce napadła grupa homoseksulistów i zaczęła krzyczeć „zboczeńcy”, „ciemnogród”, „do rezerwatu”. ”
Masz poważną konkurencję w tym SF
„Autor jest absolwentem politologii oraz studiów doktoranckich Szkoły Głównej Handlowej. Zajmuje się prognostyką strategiczną, w wyniku której publikuje artykuły o rynkach przyszłości.”
http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2014/03/matt-mayevsky-homoseksokracja.html
Jak to moja znajoma skomentowała
„autor wymyślił idealne jego zdaniem rozwiązanie społeczne po czym odwrócił je o 180 stopni (tu: zamienił orientacje) i się przeraził. Niestety, nie wyciągnął wniosków, że dyskryminacja jest do dupy, tylko że jakie to okropne, że geje mnie biją i że przymusowa zmiana orientacji na homo ssie. Cóż, wyobraźni zabrakło żeby zobaczyć, że ta straszliwa antyutopia to jego wymarzona współczesność, tylko lekko podkręcona i z zamianą ról.”
Jako ze dostalem bana i zostalem poproszony o przeniesienie rozmowy z RobertP gdzie indziej, ale mimo tego szanowni rozmowcy, Adam Duda, Trystero i RobertP kontynuuja watek pozwole sobie na skrocone odpowiedzi:
1. Trystero ciagle traktuje mainstream jako opinie ulicy. Nie mamy w Polsce demokracji bezposredniej, wiec moim zdaniem za mainstream nalezy uwazac ton wypowiedzi w mediach, w sejmie i w rzadzie i stale obecna przewage agitacji za uznawaniem praw homoseksualistow i zwiekszaniem tych praw o kolejne obszary. W podanej w przykladzie Francji ustawodawca nie pytal spoleczenstwa w referendum o wole wiekszosci w sprawie legalizacji malzenstw homoseksualnych ani adopcji dzieci.
2. Nie widze powodu, zeby rozpatrywac dzisiejsza Polske jako uklad izolowany bo takim nie jest. Organizacje majace korzysci z dotacji unijnych chetnie podejmuja sie marketingu eurosocjalistycznych idei spoleczno-politycznych, w tym pro-homoseksualnych. Nawet jesli nie ma dzis w Polsce powszechnej akceptacji dla adopcji dzieci przez homoseksualistow to wystarczy wiele lat odpowiednich srodkow, zalecen, przykladow z Zachodu i urabiania spoleczenstwa aby taka ustawe przepchnac. Nie widze wiec nic nierozsadnego (sci-fi, „alternatywna rzeczywistosc”) w podpatrywaniu kierunku zmian na Zachodzie i przewidywanie takich samych zmian w Polsce (http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:World_same-sex_adoption_laws.svg)
3. Zmiany odbywaja sie metoda malych zwyciestw. Wyprowadzenie slow matka i ojciec z dokumentow urzedowych we Francji jest zagrozeniem juz dzis, bo moze sie skonczyc po dwoch dekadach prawem zakazujacym dzieciom mowic mamo tato w miejscach publicznych. Nie zdziwi mnie prawo unijne nakazujace dzieciom zwracanie sie do mamy i taty po imieniu z zakazem uzycia dyskryminujacych slow „mamo”, „tato”. Kroczek po kroczku. Oczywiscie najlatwiej to sparodiowac tak jak to zrobiliscie spacerami chlopaka i dziewczyny czy spacerem z koza, ale to jest budowanie chocholow, bo nie wnosza one nic do rozmowy o prawie homoseksualistow do adopcji dzieci.
4. Nie zgadzam sie z tworzeniem ulatwien dla legalnej adopcji dzieci przez homoseksualistow, niestety w wielu krajach Europy jest to rzeczywistosc (nie zas mozliwa przyszlosc czy alternatywna rzeczywistosc). W centrum powinno znajdowac sie dobro dzieci a nie przywileje dla homoseksualistow. Z tego powodu nie interesuje mnie czy nazywanie mama i tata homoseksualistow w dokumentach jest dla nich komfortowe, bo adopcji dzieci przez homoseksualistow nie powinno w ogole byc.
5. Byc moze wyrazanie pogladow przeciwnych adopcji dzieci przez homoseksualistow na spacerze czy na bazarze ryzykowne w Polsce nie jest, ale wielu Polakow pracuje dzis w firmach miedzynarodowych, takze za granica i w wielu srodowiskach mainstreamowy poglad to ten popierajacy specjalne prawa dla homoseksualistow w tym adopcje dzieci. W takich srodowiskach sprzeciw przeciwko adopcji dzieci przez homoseksualistow jest odwaga juz dzis.
Pozdrawiam
zaciekawił mnie jeden passus..czy domaganie sie zwrotu mienia bezspadkowego przez organizacje żydowskie.to..?..no własnie co ?jak to sie w Twojej nomenklaturze nazywa?
Panowie
Chcę poruszyć pewien wątek w kontekście tej notatki.
Każdy z nas był lub będzie „Gimbusem”.
Niektórym będzie dane że będzie miał dziecko i z takiego dziecka wyrośnie „Gimbus”.
A jak jest jedna z cech tego wieku?
Potrzeba buntu. Jestem na NIE przeciwko („)autorytetom(„).
I taki młody człowiek zaczyna się buntować przeciwko temu że starzy karzą np.: mu wrócić o 22 do domu.
I staje się członkiem jakiejś grupy.
A to że aby być w takiej grupie trzeba mieć trzy paski na spodniach albo dredy albo mięć kolczyk w uchu. To jakoś temu komuś już nie przeszkadza. On jest na NIE.
I tylko jest kwestia czy później się z tego wyrasta czy nie.
jak ktoś powiedział :”Jestem za a nawet przeciw”
„za mainstream nalezy uwazac ton wypowiedzi w mediach, w sejmie i w rzadzie i stale obecna przewage agitacji za uznawaniem praw homoseksualistow i zwiekszaniem tych praw o kolejne obszary.”
Masz na myśli Pawłowicz, Niesiołowskiego, Piętę, Kaczyńskiego, Ziobrę itd.? Usiłujesz wcisnąć kit, że jeden gej i jedna transeksualistka narzucają swoją wolę 458 mizoginom i homofobom. A progejowskie prawo ustanowi świecki zakonnik w randze wiceministra?
Masz na myśli Polskę, która od 2007 nie zdołała ratyfikować Karty Praw Podstawowych i tą samą Polskę, która http://wyborcza.pl/1,75478,15713623,Polska_zaniechala_71_konwencji_chroniacych_prawa_czlowieka_.html No popatrz, potężne homoseksualne lobby finansowane z Brukseli a nie przemogło żadnych zmian w prawie, za to oderwani od rzeczywistości czytelnicy Wykopu i Onetu czują się zagrożeni.
@ RobertP
Wybacz usunięcie Twojej odpowiedzi ale „wiosna” dostał bana na komentowanie i zamierzam dotrzymać danego słowa.
Pytanie ktore trzeba zadac to czy postep za wszelka cene jest dobry. Z drugiej strony pary homoseksualne stanowia margines (w sensie ilosciowym) spoleczenstwa wiec zrownanie ich statusu z reszta obywateli to zadna zbrodnia/histeria.
PS. tak mi przyszlo do glowy czy poddawanie w watpliwosc oficjalnych danych ktore maja sluzyc prowadzeniu jakiejs polityki to tylko zdrowy sceptycyzm czy juz banka i szukanie spiskow?
@ DuzyJot
Tak mi przyszlo do glowy czy poddawanie w watpliwosc oficjalnych danych ktore maja sluzyc prowadzeniu jakiejs polityki to tylko zdrowy sceptycyzm czy juz banka i szukanie spiskow?
Moim zdaniem to zdrowy sceptycyzm ale to zależy od tego co robisz. Jeśli spotykasz dane, które Ci się nie podobają bo przeczą Twojemu światopoglądowi więc mówisz, że dane sfałszowano to nie nazywałbym tego zdrowym sceptycyzmem. Jeśli po jakiejś analizie jesteś w stanie wskazać słabości metodologiczne, które podważają rzetelność danych to jak najbardziej jest to pożyteczny, zdrowy sceptycyzm.
O tym jak działa zdrowy sceptycyzm w nauce w wydaniu dawkinsa
https://www.youtube.com/watch?v=DVxjBaQAZC8
Czy zaprzeczanie oficjalnej wersji wydarzeń z września 2001 podpada pod bycie anty-mainstreamowym intelektualnym rebeliantem?
Ja osobiście wierze.
Nauka potwierdza, religia pozwala wierzyć.
Wujo.
Zależy, czy przedstawisz dowody, czy nie.
@Adam Duda
Ależ różni wyznawcy pseudonauki ZAWSZE przedstawiają dowody.
A że te „dowody” to wykres na którym podmieniono legendę (np. http://szczesniak.pl/files/co2-daily-mail_2.jpg ) albo nieproporcjonalnie nałożone na siebie dwa wykresy (np. tak http://szczesniak.pl/files/co2-trends-Ecomomist.jpg zamiast tak http://www.woodfortrees.org/plot/hadcrut4gl/from:1950/to:2013/compress:12/plot/esrl-co2/scale:0.0078/offset:-2.57/mean:12 ) to już zupełnie inna para kaloszy.
A może to przekonanie o poglądach mainstreamu bierze się z silnej obecności zachodnich produkcji i idei w szeroko rozumianych mediach i kulturze? Tam to chyba wygląda trochę inaczej niż u nas?
Można np. stracić pracę z powodu wypowiedzi, które u nas można swobodnie głosić itp.
@ enot
Nie mam wątpliwości, że jeśli ktoś jest konformistą, który koniecznie chce się czuć jak intelektualny rebeliant to znajdzie sobie odpowiedni mainstream, z którym będzie „na nie”. To są właśnie bąble alternatywnej rzeczywistości, o których mówiłem. Ludzie poważnie piszący, i co bardziej smutne poważnie wierzący, że w Polsce trzeba odwagi by mówić, że dziecko potrzebuje obojga rodziców.